Sektor transportowy i logistyka odpowiadają za 7 proc. wartości dodanej wypracowywanej w Polsce.Teraz stanęły nad przepaścią.
Firmy przewozowe z Polski kontrolują jedną czwartą rynku Unii Europejskiej, a pod względem skali przewozów w transporcie międzynarodowym są liderem w UE – wynika z danych Eurostatu. Niestety nad tą prężną gałęzią gospodarki zbierają się ciemne chmury z powodu wprowadzanych w kolejnych krajach przepisów o płacy minimalnej, które obowiązują każdego kierowcę przekraczającego granicę – nawet wtedy, kiedy tylko przejeżdża przez ten kraj transferem.
Reklama
W Niemczech od 1 stycznia obowiązuje stawka minimalna 8,5 euro za godzinę pracy (to efekt przyjętej w sierpniu 2014 r. ustawy o płacy minimalnej – MiLoG). Śladem Niemiec poszła Norwegia, która od 1 lipca też wprowadziła płacę minimalną: za godzinę jest o 10 euro wyższa niż w Niemczech i prawie siedem razy większa niż w Polsce.

Reklama
Za nieprzestrzeganie przepisów przewoźnikom grożą dotkliwe kary, np. w Niemczech od 30 tys. do 500 tys. euro. W ramach solidarnej odpowiedzialności kara może zostać nałożona także na niemieckich kontrahentów, co jest zachętą do zrywania kontraktów, jeśli polskie firmy się nie dostosują. Według Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska koszty transportów na Zachód wzrosną średnio o 9 proc. Średnia zyskowność netto tej branży jest na poziomie 2–2,5 proc.
Część przewoźników przyznaje, że z powodu MiLoG i analogicznych przepisów w innych krajach zastanawia się nad ekonomicznym sensem prowadzenia działalności w ruchu międzynarodowym. To cios w polski biznes transportowy, który na unijnym rynku wyrósł na potęgę. Kryzys pogłębia embargo na Wschodzie, z powodu którego skurczył się rynek dla przewoźników działających na tamtych kierunkach. Niektórzy przerzucili się z transportami na Zachód, co zwiększyło konkurencję i spowodowało obniżenie stawek. To w połączeniu z obciążeniem finansowym, które generuje MiLoG, może być dla mniejszych firm gwoździem do trumny.
Problem dotyczy istotnej części polskiej gospodarki. Sektor transportowy i logistyka odpowiadają za 7 proc. wartości dodanej wypracowywanej w naszym kraju. Od 2004 r. do dziś liczba firm polskich wożących towary w transporcie międzynarodowym wzrosła (z prawie 12 tys. do 30 tys.), a liczba pojazdów wykonujących tę działalność – prawie trzykrotnie: z niespełna 60 tys. do 172 tys.
Między innymi o tym, dokąd zmierza transport drogowy i jakie są niezbędne warunki do rozwoju tej branży, będą dyskutować dziś w Katowicach uczestnicy nowego Europejskiego Kongresu Logistycznego OneCargo, który ma się stać głosem branży transportu, spedycji i logistyki (TSL). Impreza potrwa dwa dni, weźmie w niej udział ponad tysiąc gości. Organizatorem EKL Cargo jest grupa PTWP, która odpowiada także za Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach.