statystyki

„Afganistan wiosną”. Ekstremalna turystyka robi karierę

autor: Dorota Kalinowska04.05.2019, 09:00
Wyprawy na linię frontu, tereny powodziowe i obszary skażone – im bardziej niebezpiecznie, tym lepiej. Rośnie liczba ofert wyjazdów tam, gdzie nadal się rozgrywa tragedia.

Wyprawy na linię frontu, tereny powodziowe i obszary skażone – im bardziej niebezpiecznie, tym lepiej. Rośnie liczba ofert wyjazdów tam, gdzie nadal się rozgrywa tragedia.źródło: ShutterStock

Wyprawy na linię frontu, tereny powodziowe i obszary skażone – im bardziej niebezpiecznie, tym lepiej. Rośnie liczba ofert wyjazdów tam, gdzie nadal się rozgrywa tragedia.

W yszukanie w internecie ofert podróży do Afganistanu nie jest dużo trudniejsze niż znalezienie propozycji urlopu na Zanzibarze. W programie wycieczki do zniszczonego wojną kraju, którą organizuje brytyjskie biuro Hinterland Travel, jest m.in. Mazar-i-Szarif, pierwsze duże miasto poddane przez talibów po ataku amerykańskich bombowców w 2001 r. Opis całej wyprawy ilustrują zdjęcia niesprawnych, bezładnie porzuconych czołgów i wraków samochodów zostawionych na przykurzonej drodze górzystego pogranicza afgańsko-pakistańskiego. „Unikamy południowych terenów między Ghazni a Heratem ze względu na zbyt duże ryzyko” – zapewnia organizator. Lojalnie uprzedza też, że program podróży nie jest ustalony na sztywno: „Zastrzegamy sobie możliwość zmian, droga i pogoda mogą stanowić problem”. Brzmi groźnie. A wyprawa ma potrwać trzy tygodnie. Jej koszt to 3,8 tys. funtów (ok. 16,2 tys. zł), ale na własną rękę trzeba zadbać o ubezpieczenie, wizy i dodatkowe opłaty. Biuro podróży Untamed Borders, które z kolei organizuje dwutygodniowe wycieczki pod hasłem „Afganistan wiosną” oraz trekking w górach Wachan, informuje, że przewodnicy rygorystycznie egzekwują zasadę „albo pełne posłuszeństwo, albo do widzenia”.

Wojna przez lornetkę

W Polsce o tak ekstremalnych wyjazdach słyszało wciąż niewielu. Tymczasem na Zachodzie zyskały sporą popularność już w latach 90. W 1996 r. po raz pierwszy zaczęto je określać mianem dark tourism, czyli mrocznej turystyki (czasem mówi się także o ciemnej lub czarnej turystyce). Malcolm Foley i J. John Lennon, autorzy tego terminu, wyjaśniają, że chodzi o „podróże do miejsc katastrof, masowej śmierci, ludobójstwa i morderstw”. Wbrew pozorom w tej szerokiej kategorii mieszczą się także parki rozrywki i atrakcje edukacyjne skierowane do masowego odbiorcy. Do takich należą np. spowite posępną atmosferą fabryki zabawy (fun factories), jak Dracula Park w Rumunii czy głośna na całym świecie wystawa „Body Worlds”, na której można obejrzeć ciała poddane plastynacji (do 26 czerwca do zobaczenia w Gdańsku).

Prawdziwi mroczni turyści, których nie satysfakcjonuje widok dobrze zakonserwowanych zwłok czy zwiedzanie grobów i świątyń, mogą skorzystać z licznych propozycji wypraw na pola bitew i do miejsc ludobójstwa. Rzecz jasna z Auschwitz jako punktem obowiązkowym (to też jedyny obóz koncentracyjny wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO). Jak podaje portal dark-tourism.com, biblia tej formy podróżowania, na liście 20 najmroczniejszych punktów turystycznych widnieją m.in. Czarnobyl i Prypeć, gdzie doszło do największej w historii katastrofy jądrowej, Hiroszima i Nagasaki – miasta, na które zrzucono bomby atomowe, a także miejsca masakry ludności Tutsi przez bojówki Hutu w Rwandzie. Z przewodnikiem biura podróży można też zwiedzić pola śmierci w Kambodży czy Strefę Zero w Nowym Jorku.

Istnieją również agencje, które wychodzą naprzeciw potrzebom osób zafascynowanych tragicznie zmarłą gwiazdą czy zbrodniarzem celebrytą. Bez większego trudu znajdziemy profesjonalną ofertę zwiedzania domu, w którym sekta Charlesa Mansona zamordowała Sharon Tate, czy przejażdżki tunelem Alma, gdzie zginęła księżna Diana. Agencja Fun Dallas Tours w swoim katalogu ma natomiast wycieczkę trasą ostatniego przejazdu prezydenta Johna F. Kennedy’ego. Punkt końcowy znajduje się w miejscu, gdzie został on zastrzelony.

Biuro podróży Untamed Borders, które z kolei organizuje dwutygodniowe wycieczki pod hasłem „Afganistan wiosną” oraz trekking w górach Wachan, informuje, że przewodnicy rygorystycznie egzekwują zasadę: albo pełne posłuszeństwo, albo do widzenia


Pozostało 67% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane