Stowarzyszenie Transport i Logistyka Polska, korzystając z wczorajszej wizyty w Polsce kanclerz Angeli Merkel, wystosowało list w sprawie niemieckiej ustawy o płacy minimalnej (MiLoG).
Reklama
Zdaniem naszych przedsiębiorców ustawa zobowiązująca zagranicznych przewoźników do stosowania niemieckich stawek dla kierowców za czas przepracowany na terytorium Niemiec jest próbą „wzniesienia na nowo granic pomiędzy naszymi krajami” i zaprzeczeniem wzorcowo rozwijających się od 25 lat relacji gospodarczych. Do listu załączono stanowisko, w którym polscy prawnicy wskazują na niezgodność niemieckiej ustawy nie tylko z regulacjami europejskimi (to bada obecnie Komisja Europejska), ale i z niemieckim prawem krajowym.
Eksperci TiLP wskazują m.in. na naruszenie wolności zawierania układów zbiorowych pracy, naruszenie konstytucyjnych norm dotyczących vacatio legis czy wprowadzenie praktyk dyskryminujących podmioty spoza RFN w zakresie zamówień publicznych.
Maciej Wroński, przewodniczący TiLP, zwraca również uwagę na posługiwanie się przez niemieckiego ustawodawcę niedookreślonymi pojęciami w zakresie definiowania obowiązków dla firm.
– Jednym z nich jest obowiązek przedstawienia „dokumentów, które pośrednio lub bezpośrednio potwierdzają spełnienie warunków ustawy MiLoG”. Do tego „niewłaściwe” lub „niepełne wykonanie ww. obowiązków” skutkuje nałożeniem sankcji do 500 tys. euro – wskazuje prawnik.
Zdaniem polskich firm rzeczywistym celem niemieckich regulacji nie jest walka z tzw. dumpingiem socjalnym, lecz ochrona niemieckiego rynku poprzez świadome utrudnianie swobody świadczenia usług w ramach wspólnoty europejskiej. Polscy przedsiębiorcy chcą zawieszenia stosowania MiLoG do czasu rozstrzygnięcia wątpliwości prawnych.
Z uwagi na to, że podobne przepisy w sprawie płacy minimalnej zamierzają wprowadzić również Francja oraz Włochy, przedsiębiorcy zachęcają do podjęcia prac legislacyjnych, które miałyby przynieść systemowe rozwiązania w zakresie wynagrodzeń w transporcie międzynarodowym.