Jakby mało było spowodowanej protestem kontrolerów groźby paraliżu na niebie, to jeszcze kłopoty szykują się na torach. Wszystko przez nierozstrzygnięte spory płacowe w dwóch kluczowych spółkach kolejowych – Polregio (największy przewoźnik pasażerski w Polsce) i PKP Cargo (największy przewoźnik towarowy). W obu przypadkach pracownicy od kilku miesięcy domagają się podwyżek. Związki zawodowe w Polregio chcą wzrostu płac o 700 zł z wyrównaniem od 1 grudnia. Spotkanie ostatniej szansy, które zakończyło się we wtorek wieczorem, nie przyniosło oczekiwanych przez pracowników rezultatów. W efekcie związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe oraz przygotowania do strajku generalnego. – Jeżeli nie będzie porozumienia, pociągi Polregio staną po Świętach Wielkanocnych – zapowiada Leszek Miętek, szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych.
Już wczoraj w niektórych regionach pasażerowie mieli kłopoty. Na przykład w Małopolsce, gdzie ponad 30 maszynistów wzięło zwolnienie lekarskie. W ramach pogotowia strajkowego inni pracownicy odmawiają zaś pracy w nadgodzinach lub stawiania się na dyżur. W efekcie przewoźnik musiał odwołać pojedyncze kursy regionalne.