Firmy i eksperci nie mają wątpliwości, że pandemia jeszcze bardziej przyspieszyła proces cyfryzacji branży TSL. Po pierwsze, mało kto używa już tradycyjnych dokumentów. Tu skala digitalizacji jest duża, bo większość czynności załatwia się na odległość. Podpisywanie tradycyjnych umów papierowych staje się rzadkością. Bardzo szybko rozwijają się też internetowe kanały sprzedaży. W znacznie większym stopniu ucyfrowiono kontakty z klientem, w stosunku do dotychczasowych doświadczeń.
Jednocześnie wiele firm stara się stosować strategię „omnichannel”, która zakłada stosowanie wielu kanałów sprzedaży i kontaktów z klientem. To często połączenie sklepu internetowego, tradycyjnego, marketplace – czyli internetowej platformy, gdzie sprzedaż oferuje wiele firm, a także call center.

„Omni” kontra „multi”

Reklama
– Strategia „omnichannnell” tym się różni od „multichannel”, że zapewnia taką samą jakość obsługi klienta w każdym kanale, z którego korzysta w czasie realizacji danej transakcji – mówi prof. Halina Brdulak z Katedry Zarządzania Międzynarodowego Szkoły Głównej Handlowej.
Wskazuje ona, że do rozwoju nowoczesnej logistyki przyczynia się upowszechnienie koncepcji Mobility as a Service (Maas), dzięki której trasę z punktu A do B pokonuje się coraz szybciej, a jednocześnie często taniej.

Reklama
Idea ta już kilka lat temu stała się popularna w transporcie osób – to choćby carsharing, czyli wynajmowanie aut na minuty. Teraz w coraz większym stopniu ma także zastosowanie w kurierskim transporcie paczek, gdzie wykorzystuje się m.in. coraz bardziej zaawansowane aplikacje.
– Pozwalają one łączyć różne gałęzie transportu i porównywać ceny takich połączeń. W efekcie użytkownik ma możliwość szybkiego wyboru optymalnego z jego punktu widzenia połączenia z punktu A do B. Tego typu rozwiązania wymagają jednak systemowego podejścia i współdziałania firm, co może być istotną barierą w ich dyfuzji – przyznaje prof. Brdulak.
W sytuacji zwiększającego się braku kierowców na rynku powstała np. platforma, kojarząca kierowców z firmą, która zgłasza taką potrzebę.
– Kierowcy są weryfikowani przez platformę. Pozwala to na uruchomienie dodatkowych, obecnych na rynku zasobów ludzi, którzy mają doświadczenie w prowadzeniu samochodów ciężarowych, natomiast nie są zatrudnieni na stałe w firmach. Jednak to tylko częściowo pozwala na pokrycie zapotrzebowania. W efekcie należy się spodziewać wzrostu wynagrodzeń kierowców jako odpowiedzi na zwiększony popyt – dodaje prof. Brdulak.

Aplikacje górą

Według szacunków transformacja cyfrowa transportu wyceniona została w 2020 r. aż na 192 mld dol. Ostatnio to zjawisko jeszcze bardziej przybiera na sile. Firma konsultingowa Mordor Intelligence ocenia, że jej wartość rynkowa do 2024 r. może wzrosnąć o 17,5 proc., a duża część będzie dotyczyć cyfryzacji w dziedzinie logistyki.
Firmy inwestują głównie w aplikacje. W przypadku sektora TSL służą one przede wszystkim do usprawnienia komunikacji na linii kierowca–spedytor, statusowania zadań, szybkiej wymiany dokumentów i umów, sprawdzania czasu trwania załadunków i rozładunków, utrudnień na drodze czy dostępnych parkingów. Aplikacje umożliwiły zarządzanie przedsiębiorstwem poza siedzibą biura, dzięki czemu firma ma dostęp do informacji w czasie rzeczywistym i może kontrolować wykonywanie zleceń.
Jak wykazują badania amerykańskiego serwisu Crunchbase, firmy technologiczne zainwestowały w aplikacje mobilne w 2020 r. aż 73 mld dol., z czego głównym kierunkiem inwestycji, obok e-commerce i finansów, był właśnie transport.
Aplikacje stały się wirtualnym portfelem, pomagają nawigować w trasie, ale coraz chętniej wykorzystywane są także jako profesjonalne wsparcie w sektorze TSL.
– Pierwsze aplikacje mobilne dla transportu służyły do nawigowania kierowców w trasie i były oparte na rozwiązaniach GPS. Aktualnie aplikacje mobilne nie przypominają już ich pierwowzorów. Systemy dla branży logistycznej i transportowej są coraz bardziej rozbudowane oraz intuicyjne, a dzięki temu są wykorzystane przez nich do wielu zadań i co najważniejsze, znacząco usprawniają codzienną pracę – mówi Maciej Wolny, szef firmy Marcos Bis, która oferuje oprogramowanie dla spedycji i logistyki. Stworzyła ona m.in. aplikację mKierowca.
Jeszcze kilka lat temu średni czas szukania miejsca parkingowego w Stanach Zjednoczonych wynosił od 11 do 20 minut, co przekładało się na emisję 740 ton dwutlenku węgla do atmosfery. Europejskim przewoźnikom ten temat również nie jest obcy, a ma to związek między innymi z niedostatecznie rozwiniętą infrastrukturą parkingową na kluczowych trasach. Problem ze sprawnym znalezieniem odpowiedniego parkingu rozwiązały między innymi właśnie aplikacje mobilne.
Coraz częściej na rynku pojawiają się aplikacje, które nie ograniczają się do rozwiązania tylko jednego problemu i mogą zastąpić nawet kilkanaście dotychczasowych. Te najpopularniejsze umożliwiają prowadzenie całego przedsiębiorstwa z poziomu smartfonu.
Dostępne są np. rozwiązania mobilne zintegrowane z systemem TMS, które dają dostęp do szczegółowych danych zleceń w trybie online. Pozwalają śledzić pojazd w czasie rzeczywistym i wskazywać czas trwania załadunków oraz rozładunków. Takie rozwiązania pomagają prowadzić firmę mobilnie oraz kontrolować rentowność.
Aplikacje mobilne oszczędzają czas zarówno kierowcom, jak i spedytorom. Mają być wygodne w użytkowaniu oraz usprawniać proces komunikacji pomiędzy zleceniodawcą i zleceniobiorcą. Ułatwiają również delegowanie zadań kierowcom, dzięki czemu optymalizują pracę w obszarze spedycji. Automatyzacja zleceń i możliwość ich chronologicznego planowania przyspiesza pracę, daje czas na obsługę innych zadań i ułatwia terminową realizację dostaw. Spedytorzy mogą np. szybko otrzymywać informacje o niepożądanych sytuacjach, co pozwala na odpowiednią reakcję.

Wsparcie dla człowieka

Praca w transporcie często wymaga wielu wyrzeczeń, coraz mniej osób decyduje się, by zawodowo wsiąść za kółko. Oprócz trudnych warunków pracy, które się zdarzają, kierowcy są narażeni na niebezpieczne sytuacje na parkingach czy w trakcie przejazdu. Wykorzystanie nowych technologii, w tym aplikacji mobilnych, może wpływać na poprawę bezpieczeństwa poprzez np. stworzenie alternatywnych kanałów kontaktu z kierowcą czy też możliwość jego szybkiej lokalizacji.
Wykorzystanie cyfryzacji to nie tylko domena firm prywatnych. Branża z zaciekawieniem czeka, co wyjdzie ze zapowiadanego pod koniec 2020 r. przez Ministerstwo Aktywów Państwowych i Giełdę Papierów Wartościowych nowego przedsięwzięcia o nazwie Polski Cyfrowy Operator Logistyczny. Według założeń nowoczesna platforma ma integrować wielu mniejszych i większych rodzimych przewoźników i stać się konkurencją dla dużych spedytorów zagranicznych. Dzięki ogromnej bazie wymiany informacji miała doprowadzić to minimalizacji zjawiska pustych przebiegów. Choć eksperci zwracali uwagę, że nowemu graczowi trudno będzie konkurować z podobnymi rozwiązaniami, które oferują prywatni przedsiębiorcy, twórcy pomysłu liczą na zagospodarowanie dużej części rynku.
Krzysztof Śmietana
Pobierz dodatek- Transport i Logistyka
pobierz plik