– Spółka PKP Cargo nie chce się podzielić z pracownikami wypracowanym zyskiem, choć nawet przynosząca straty PKP PLK wprowadziła od czerwca podwyżki – mówi Leszek Miętek, przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych. – Zakończyliśmy dialog społeczny. Czekamy na rozpoczęcie przez zarząd rokowań i mediacji. Jeśli zakończy się fiaskiem, mamy prawo do strajku ostrzegawczego – zapowiada.

W poniedziałek odbędzie się spotkanie w sprawie referendum strajkowego. Jeśli załoga wyrazi zgodę, pociągi drugiego co do wielkości przewoźnika cargo w Europie staną.

PKP Cargo nie chce komentować niewygodnej sprawy. Wiadomo, że zamiast podwyżek i gwarancji pracowniczych spółka planuje zwolnienia. Związkowcy twierdzą, że cięcia mają objąć około tysiąca osób. Według naszych ustaleń skala planowanych redukcji będzie mniejsza. W PKP Cargo zatrudnionych jest 24 tys. ludzi.

– Spółka jest w dobrej kondycji, a plany redukcji zatrudnienia są nieuzasadnione – twierdzi Dariusz Browarek, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Pracowników PKP.

Związki rozesłały do pracowników apel, żeby 1 lipca pracowali zgodnie z harmonogramem, czyli przychodzili tylko w ustalonych wcześniej godzinach, bez stawiania się na telefon, bez godzin nadliczbowych itd., co dramatycznie zmniejszy efektywność spółki. Związkowcy unikają nazywania tego strajkiem włoskim, bo do protestu jeszcze nie będą mieli prawa.

Zysk netto PKP Cargo osiągnął w 2011 r. rekordowe 399 mln zł, a w 2012 r. – 296 mln zł. PKP planuje sprzedanie przez giełdę 50 proc. minus jednej akcji przewoźnika. Szacowane wstępnie wpływy z tej operacji to 1,5 mld zł, które ma posłużyć do spłaty części z 4,2 mld zł zadłużenia.