Wykonawcy tak ostro licytowali, aby zdobyć kontrakty na budowę dróg, że nie uwzględnili w kalkulacjach wzrostu cen materiałów. Teraz chcą dodatkowych pieniędzy. Rząd nie zamierza im dopłacać.
Boom związany z inwestycjami na Euro 2012 miał przynieść budowniczym dróg deszcz pieniędzy. Nic z tego. – Sytuacja w branży jest krytyczna – ocenia Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. Jego zdaniem wiele firm boryka się z problemami finansowymi i technicznymi.
Głównym powodem kryzysu jest cenowe szaleństwo, które rozpętał chiński COVEC, wygrywając w 2009 r. kontrakty na budowę dwóch odcinków autostrady A2 za pół ceny. Poluzowanie przetargowych kryteriów przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad zaowocowało szaloną konkurencją. Nowe drogi w Polsce gotowe były budować firmy z całej Europy ogarniętej kryzysem, ale i z takich egzotycznych państw, jak Indie. Chcąc wejść do Polski, składały agresywne kosztowo oferty obarczone ogromnym ryzykiem.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.