Przemyska prokuratura zatrzymała wczoraj prezesa jednej z firm budowlanych, której zlecono roboty przy odcinku autostrady A4. Chodzi o spółkę Tech-Max Budownictwo działającą na terenie Podkarpacia. Jej szef podejrzewany jest o przekręty na blisko 1 mln zł, a ofiarami oszustwa padło 20 podwykonawców. Prokuratura wystąpiła już do sądu o jego tymczasowe aresztowanie.



Główny zarzut postawiony prezesowi spółki dotyczy zaległości w wypłacie pieniędzy za wykonane prace i wynajem sprzętu budowlanego na podstawie zawartych umów podwykonawczych. Firma odmawiała uregulowania należności, mimo że sama regularnie wystawiała faktury generalnemu wykonawcy i otrzymywała określone w nich sumy. Co więcej, w toku śledztwa okazało się, że spółka dodatkowo parała się obrotem paliwem bez wymaganego zezwolenia, sprzedając je pod przymusem swoim podwykonawcom.
Reklama
Zatrzymanie prezesa firmy budowlanej podejrzewanej o poważne nadużycia to efekt nasilenia walki z nieprawidłowościami w inwestycjach infrastrukturalnych przez ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro. Kilka dni temu resort ogłosił, że ma już gotowy projekt przepisów, które pozwolą ukrócić praktykę niepłacenia podwykonawcom za sfinalizowane roboty drogowe. W założeniu płatności związane z wykonanymi usługami budowlanymi będą trafiać na specjalne drogowe rachunki powiernicze. Generalni wykonawcy nie dostaną więc pieniędzy jak dotąd bezpośrednio na konto. Fundusze będą trafiać partiami za zrealizowanie poszczególnych etapów inwestycji i rozliczenie się ze swoimi podwykonawcami.
Zgodnie z pomysłem resortu sprawiedliwości powstanie także Komisja Inwestycji Drogowych – nowy organ administracji, który zajmie się rozstrzyganiem sporów dotyczących kwestii wynagrodzenia między wykonawcami a podwykonawcami. Postępowanie przed komisją ma trwać nie dłużej niż dwa tygodnie. Jej decyzje będą mogły być następnie zaskarżane do sądów administracyjnych. Problem w tym, że zdaniem ekspertów taka ścieżka może okazać się niekonstytucyjna, gdyż spory dotyczące umów cywilnoprawnych o roboty budowlane należą do typowych spraw cywilnych. Nie powinny się zatem toczyć na drodze administracyjnej.
Ministerstwo planuje też zaostrzenie kar za przekręty. Za uzależnienie wypłaty całości lub części wynagrodzenia podwykonawcy od czynników nieprzewidzianych w umowie lub przepisach ma grozić nawet do dwóch lat więzienia. Trzy lata pozbawienia wolności będzie z kolei maksymalną sankcją za wykorzystywanie trudnej sytuacji podwykonawcy (np. ryzyka upadłości bądź konieczności zwolnień pracowników).