Spędziłam tydzień urlopu na Lubelszczyźnie i Podlasiu, podróżowałam na rowerze wzdłuż naszej wschodniej granicy – pisze pani Leokadia. – Wyjazd byłby udany, gdyby nie to, co przeżyłam, gdy dostałam fakturę za telefon komórkowy. Próbowałam interweniować, ale okazało się, że prawie cały czas korzystałam jak nie z ukraińskiej, to z białoruskiej sieci komórkowej. Za minutę połączenia (przychodzącego i wychodzącego) policzono mi ponad 6 zł, za SMS prawie 2 zł, a za transmisję danych – aż 4 zł za 100 kB! Nawet nie próbowałam ograniczać używania telefonu, bo nie miałam pojęcia, że korzystam z obcej sieci. Przecież nie przekraczałam granicy – dziwi się czytelniczka.
Reklama
Zjawisko, o którym pisze pani Leokadia, jest nazywane roamingiem przygranicznym. Problem polega na tym, że choć jesteśmy przekonani, iż korzystamy z usług polskiego operatora, nasz telefon może się zalogować do sieci operatora zagranicznego, gdyż jego stacja bazowa emituje silniejszy sygnał. Operatorzy starają się zapobiegać temu, ograniczając moc przygranicznych nadajników, ale nie ma technicznych możliwości zatrzymania sygnału w granicach.
Skoro zatem połączenie ma miejsce za pośrednictwem sieci zagranicznej, polski operator nalicza opłaty zgodnie z cennikiem roamingowym. Nie poniesiemy tak dużych strat, jeśli złapiemy sieć z kraju unijnego – wtedy roaming nie jest aż tak drogi, bo ceny ograniczają wspólnotowe przepisy. Wysokość stawek za poszczególne usługi w roamingu jest ściśle powiązana z krajowym planem taryfowym, stałe są natomiast dopłaty za korzystanie z niego i wynoszą 0,25 zł za minutę połączenia wychodzącego, 0,10 zł za SMS, 0,25 zł za 1 MB transferu danych. Warto wiedzieć, że od lipca przyszłego roku opłaty roamingowe w UE mają zostać zniesione.
Jesteśmy jednak krajem granicznym Unii, a na Ukrainie, Białorusi i w obwodzie kaliningradzkim te ograniczenia nie obowiązują i – jeśli damy się złapać w roamingową pułapkę – możemy być narażeni na poważne koszty. Takie lub podobne do tych, o których pisze nasza czytelniczka. Aby temu zapobiec, przebywając w strefie przygranicznej, należy zwrócić szczególną uwagę na ustawienia telefonu. Najczęściej aparaty automatycznie wybierają sieć, która na danym obszarze jest najsilniejsza. Dlatego trzeba zmienić w ustawieniach wybór sieci z automatycznego na ręczny, wskazując jednocześnie tę, z której aparat powinien korzystać.
Pani Leokadia może złożyć reklamację u swojego operatora, musi jednak udowodnić, że stała się ofiarą roamingu przygranicznego. Jeżeli operator odmówi uznania roszczeń, czytelniczce pozostaje zwrócić się o mediację do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
Podstawa prawna
Art. 6f rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2120 z 25 listopada 2015 r. ustanawiające środki dotyczące dostępu do otwartego internetu oraz zmieniające dyrektywę 2002/22/WE w sprawie usługi powszechnej i związanych z sieciami i usługami łączności elektronicznej praw użytkowników, a także rozporządzenie (UE) nr 531/2012 w sprawie roamingu w publicznych sieciach łączności ruchomej wewnątrz Unii.