Podpisując umowę z siecią telekomunikacyjną albo sprzedawcą prądu, trzeba uważać, bo można nieświadomie zostać abonentem usług telemedycyny. Od takiej umowy później trudno będzie odstąpić.
Do Federacji Konsumentów napływa coraz więcej skarg od osób, które nieświadomie stały się abonentami usług umożliwiających przeprowadzenie wybranych badań i konsultacji zdalnie. Oferta sprowadza się do sprzedaży na odległość (czyli poza siedzibą sprzedawcy) urządzeń do zdalnego przeprowadzania badań – np. tele-EKG – wraz z dostępem do specjalisty (kardiologa) przez telefon.
Reklama
Wątpliwości federacji wzbudził tryb zawarcia umowy. – W sprawach, które do nas trafiają, umowa jest zawierana w sposób co najmniej zagadkowy. Konsumenci często nie zdają sobie sprawy, kiedy doszło do jej zawarcia, często, że w ogóle doszło, a tym bardziej, jaką usługę kupowali. Dzieje się tak, gdyż umowy oferowane są przy okazji sprzedaży jakiejś innej usługi, np. przy zmianie operatora telekomunikacyjnego czy energetycznego – opowiada Izabela Dąbrowska-Antoniak, dyrektor działu prawnego Federacji Konsumentów.

Reklama
Ale to nie wszystko. Ci, którzy sprzedają tę usługę, uważają, że nie obowiązuje ich klauzula 14 dni, zgodnie z którą klient ma prawo odstąpić od umowy bez podania przyczyny w ciągu dwóch tygodni. Uważają bowiem, że jako podmiot medyczny nie są zobowiązani przepisami ustawy o prawach konsumenta. – O ile dość łatwo jest wyplątać się np. z umowy telekomunikacyjnej, o tyle jest problem z odstąpieniem od umowy na usługi telemedyczne. Ustawa o prawach konsumenta nie ma zastosowania do usług medycznych świadczonych przez osoby wykwalifikowane, posiadające odpowiednią wiedzę. Firma, która sprzedaje tę konkretną usługę, jest zarejestrowana jako podmiot leczniczy. I to jest jej koronny argument: uważają, że są profesjonalnym podmiotem świadczącym usługi medyczne i dlatego są wyłączeni spod działania ustawy – wyjaśnia Izabela Dąbrowska-Antoniak.
Ale konsument najczęściej orientuje się, że jest coś nie tak, dopiero wtedy, gdy dostaje pierwszą fakturę (bo zgodnie z umową powinien płacić miesięczną opłatę w wysokości 11 zł) albo urządzenie do przeprowadzenia tele-EKG. I wtedy próbuje ustalać, z czym ma do czynienia, skoro nie podpisywał żadnej umowy. Gdy firma mu ją przysyła, próbuje ją wypowiedzieć. Ale wtedy pojawia się konieczność zapłacenia kary umownej za wcześniejsze zerwanie umowy w wysokości 511 zł.
Według federacji należy możliwie szybko zrobić dwie rzeczy. Pierwsza: specjaliści powinni wypowiedzieć się, czy taka usługa jak tele-EKG jest profesjonalną usługą medyczną i czy jest świadczona zgodnie z określonym standardem. Druga to wszczęcie postępowania przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie stwierdzenia nieuczciwej praktyki rynkowej lub praktyki naruszającej zbiorowe interesy konsumentów. Federacja zbiera dokumentację i zamierza w połowie sierpnia złożyć w UOKiK wniosek o wszczęcie takiego postępowania.
Urząd wie już o sprawie. – Do UOKiK wpłynęło w tym roku kilkadziesiąt skarg dotyczących usług telemedycznych – przyznaje Ernest Makowski z UOKiK. Zostało m.in. wszczęte postępowanie wyjaśniające dotyczące Polskiego Centrum Telemedycznego. Takie postępowanie wszczyna się z urzędu, jeżeli okoliczności wskazują na możliwość naruszenia przepisów ustawy antymonopolowej.
– Prowadzi się je „w sprawie”, co oznacza, że nie jest ono skierowane przeciwko konkretnym przedsiębiorcom, a jedynie ma na celu zbadanie mechanizmów działających na określonym rynku – dodaje Makowski.
Interpretacja UOKiK wyraźnie różni się od tej, którą prezentują sprzedawcy telebadań. Według urzędu nie każdy podmiot medyczny i nie każda usługa medyczna są wyłączone spod ustawy o prawach konsumenta. Takie prawo, uważa urząd, stosuje się tylko do usług, które są w pełni finansowane ze środków publicznych.
– Zatem prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie obejmuje usług medycznych świadczonych nieodpłatnie np. przez publiczną służbę zdrowia. Natomiast do usług medycznych świadczonych odpłatnie ustawę o prawach konsumenta się stosuje, co oznacza, że konsument ma m.in. prawo do odstąpienia od umowy zawartej na odległość – mówi Ernest Makowski.
Według Federacji Konsumentów to, co się dzieje, to początek. Zanim wątpliwości prawne zostaną rozstrzygnięte, ofiarami takiej praktyki może paść wiele osób. – Jest też ryzyko wzrostu popularności takiej działalności, bo szlak został przetarty. Dlatego ważna jest szybka reakcja organów nadzoru. Sprzedaż usług medycznych będzie się zwiększać. Konieczne jest zatem zdiagnozowanie problemu możliwie szybko i odpowiednia reakcja – ocenia Izabela Dąbrowska-Antoniak.