Wczoraj szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker zapowiedział przyspieszenie w realizacji agendy cyfrowej, a szczególnie jej najważniejszego celu, czyli utworzenia jednolitego rynku cyfrowego.
Poinformował, że KE przyjęła specjalną strategię, która ma zostać zrealizowana do końca 2016 r. Przede wszystkim chodzi o lepszy dostęp do usług cyfrowych (w tym e-administracji) oraz ujednolicenie zasad prowadzenia działalności telekomunikacyjnej i internetowej. Bruksela zaczęła od przeglądu przepisów dotyczących transgranicznego handlu internetowego, co w dużym uproszczeniu ma doprowadzić do tego, że będziemy mogli kupować w sieci usługi i towary zastrzeżone do tej pory wyłącznie dla mieszkańców jakiegoś kraju bądź regionu. Takie ograniczenia wprowadzają często sami producenci. Łatwiejsze i tańsze ma być także przesyłanie paczek z towarami zakupionymi w e-sklepach.
Obywatele krajów Beneluksu od lat żyją transgranicznie. W jednym kraju mieszkają, w innym pracują, a w jeszcze innym robią codzienne zakupy. Ale gdy chodzi o korzystanie z telefonów komórkowych, tak łatwo już nie mają. Gdy jeszcze w 2010 r. połączenia w roamingu były skandalicznie drogie i każda minuta międzynarodowej rozmowy kosztowała ponad euro, praktyczni Belgowie czy Luksemburczycy po prostu wozili w samochodzie po kilka telefonów komórkowych. W zależności od tego, gdzie się akurat znajdowali, korzystali z jednego z nich. A że zimy bywają tam niemal tak srogie jak w Polsce, aparaty pozostawione w schowkach aut często zamarzały. Mówiło się wtedy o syndromie zamrożonych komórek.