Do końca 2025 r. na świecie będzie 2,8 mld abonentów sieci komórkowej piątej generacji – przewiduje „Ericsson Mobility Report”. Wszystkich abonentów usług mobilnych będzie wtedy prawie 8,9 mld. Z najnowszej edycji raportu firmy Ericsson wynika, że do końca tego roku z nowej sieci będzie korzystało 190 mln osób, w porównaniu do 12 mln w roku ubiegłym.

Za pięć lat prawie połowa mobilnego transferu danych będzie się odbywała w sieciach piątej generacji. W ich zasięgu będzie wtedy większość (55–65 proc.) mieszkańców globu – czyli ponad 10 razy więcej niż do końca ubiegłego roku (5 proc.). W naszym regionie – Europy Środkowo-Wschodniej – łączność nowej generacji wybierze do 2025 r. ponad jedna czwarta abonentów sieci komórkowych (27 proc.), podczas gdy większość nadal będzie korzystała z połączeń w standardzie poprzedniej generacji (LTE). Natomiast w Europie Zachodniej na 5G postawi do tego czasu ponad połowa abonentów (55 proc.), a jeszcze większą popularność nowej sieci autorzy raportu przewidują w Azji Północno-Wschodniej (60 proc.) i w Ameryce Północnej (74 proc.).

W badaniu Ericsson Consumer Lab – wchodzącym w skład raportu – 83 proc. respondentów z 11 krajów przyznało, że zamierza zainwestować w technologię 5G i lepsze łącze szerokopasmowe w domu, aby przygotować się na ewentualność kolejnej fali epidemii COVID-19.

Pandemia spowolniła procesy związane z wdrożeniem sieci 5G w części krajów świata, w tym w Polsce. Z kolei w Chinach po krótkim zahamowaniu procesu uruchamiania nowej sieci w czasie lockdownu działania operatorów znacznie przyspieszyły. Wpływ COVID-19 na wprowadzenie 5G jest także pozytywny, bo przymusowa izolacja społeczeństw zwiększyła zapotrzebowanie na łączność i transfer danych oraz uwypukliła znaczenie parametrów przesyłu danych, które w nowej sieci są znacznie korzystniejsze (szybkość, przepustowość, opóźnienie). Raport Ericssona wskazuje tu, że w pierwszym kwartale br. transmisja danych w sieciach mobilnych na świecie wzrosła o 14 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem ub.r.

Z nowej sieci od ponad miesiąca można też komercyjnie korzystać w Polsce. W pierwszej połowie maja ofertę 5G dla swoich abonentów wprowadził Plus. W czerwcu zrobiły to T-Mobile i Play, a 1 lipca pierwszą usługę w standardzie piątej generacji uruchomi Orange. Wszystkie te sieci 5G zostały zbudowane na częstotliwościach wykorzystywanych dotychczas na łączność poprzednich generacji (głównie LTE).

Żaden operator nie podaje na razie, ile osób korzysta z jego usług 5G. Z dostępu do sieci 5G mogą korzystać wszyscy klienci Plusa i Cyfrowego Polsatu, bez dodatkowych opłat. W przyszłości zaś transmisja danych w technologii 5G będzie dostępna tylko dla użytkowników odpowiednich taryf. W T-Mobile usługi 5G są dostępne bez dodatkowych opłat dla klientów korzystających z nowych taryf indywidualnych (wprowadzonych we wrześniu 2019 r.) oraz firm korzystających z MagentaBIZNES – gdzie zniesiono teraz limity prędkości transmisji danych. Play proponuje usługi nowej generacji użytkownikom nowych i części dotychczasowych taryf.

Operatorzy wprowadzają 5G na częstotliwościach odzyskanych z usług poprzednich generacji, bo przydzielanie pasma C przeznaczonego na nową sieć uległo znacznemu opóźnieniu – głównie z powodu pandemii. Aukcję częstotliwości na 5G Urząd Komunikacji Elektronicznej ogłosił w marcu br. W kwietniu ją zawiesił, a w maju antykryzysowa tarcza 3.0 nakazała jej anulowanie. 10 i 12 czerwca operatorzy biorący udział w tym postępowaniu – oferty w aukcji złożyli wszyscy czterej główni gracze polskiego rynku – dostali od regulatora decyzje o unieważnieniu aukcji. Każdy z nich ma 14 dni na odwołanie się. Dotychczas nikt tego nie zrobił.

„Nie widzimy merytorycznych podstaw do odwołania się od decyzji o anulowaniu akcji” – informuje T-Mobile, licząc, że nowy proces dystrybucji pasma z zakresu 3,4–3,8 GHz rozpocznie się jak najszybciej. Play nie chce komentować toczącego się postępowania, a Orange analizuje sprawę. – Jesteśmy zainteresowani częstotliwościami przeznaczonymi dla 5G i czekamy na kolejne decyzje dotyczące aukcji – stwierdza rzeczniczka Cyfrowego Polsatu Olga Zomer.

UKE planuje ogłoszenie drugiej aukcji pasma C. Szanse na jej rozstrzygnięcie przed końcem roku są niewielkie. ©℗

Lekkie odmrożenie stosunków między USA a Chinami

Mimo wojny handlowej, toczącej się między Stanami Zjednoczonymi a Chinami od niemal dwóch lat, amerykański Departament Handlu wprowadził właśnie regulację ocieplającą trochę wzajemne stosunki. Zezwala ona firmom z USA współpracować z chińskim gigantem telekomunikacyjnym Huawei w celu opracowania standardów dla sieci komórkowej piątej generacji i innych najnowocześniejszych technologii.

Koncern z Shenzhen od maja ub.r. jest na czarnej liście firm, którym przedsiębiorstwa z USA nie mogą sprzedawać swoich towarów i technologii. Na indeks trafiło też ponad sto podmiotów powiązanych z Huaweiem. Powodem restrykcji zastosowanych przez Departament Handlu USA były obawy, że chińska spółka może zagrażać bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych.

Formalnie czarna lista nie zabrania przedstawicielom amerykańskich firm uczestniczyć razem z chińskimi inżynierami w pracach międzynarodowych grup tworzących standardy nowej sieci telekomunikacyjnej. Ale nie mając pewności, jakie – wobec istniejących restrykcji – informacje można udostępnić Huaweiowi, firmy telekomunikacyjne z USA na wszelki wypadek w ogóle przestały wymieniać się z Chińczykami doświadczeniami dotyczącymi 5G. W efekcie straciły głos w międzynarodowych dyskusjach o nowym standardzie łączności i wpływ na jego kształtowanie.

Dlatego Departament Handlu zezwala teraz na współpracę specjalistów – ale nie dotyczy to wymiany handlowej, bo Huawei pozostaje na czarnej liście. Amerykanie starają się też zniechęcić inne państwa do kooperacji z tą firmą. Niedawno ambasador USA w Brazylii Todd Chapman powiedział gazecie „Folha de S.Paulo”, że wykorzystanie chińskiego sprzętu w sieci 5G może źle wpłynąć na zagraniczne inwestycje w Brazylii. Waszyngton rozważa bowiem kredytowanie zakupu sprzętu Ericssona i Nokii do budowy brazylijskiego 5G. ©℗ Elżbieta Rutkowska