Z pewnością te zmiany są symbolicznym osłabieniem pozycji Jacka Kurskiego. Dodano mu do współkierowania telewizją usuniętą przez niego ze stanowiska szefową „Wiadomości” i wyrzuconego przezeń z pracy dziennikarza. Co więcej, w teorii ci nowi członkowie mogą w niektórych sprawach, choćby decyzji kadrowych, Kurskiego przegłosować. Do tej pory zarząd był dwuosobowy. Jeśli prezes nie mógł się dogadać z wiceprezesem, decydował głos prezesa.

Z woli RMN odszedł wiceprezes Maciej Stanecki. Był dawnym dziennikarzem telewizji Republika. Wprowadzono go z nieformalnej rekomendacji Ruchu Kukiz’15. Ale Paweł Kukiz już dawno odciął się od niego. Stanecki we wszystkim ulegał woli Kurskiego. W ramach podziału kompetencji odpowiadał za finanse, podczas gdy prezes – m.in. za program.

Polityczny sens tej roszady został rozpoznany, chociaż tylko częściowo. Pałka wykonywał ostatnio prace zlecone dla Kancelarii Prezydenta. Paczuska ze stanowiska szefa „Wiadomości” odeszła w sierpniu 2017 r., w apogeum wojny PiS z prezydentem o jego weto wobec sądowej reformy. Jak mówiono, nie chciała, aby jej reporterzy angażowali się w szczypanie Andrzeja Dudy. Urzędnicy prezydenckiej kancelarii zaprzeczają, jakoby to ich szef wymusił teraz te zmiany. Na jego biurku leży jednak ustawa pozwalająca na dofinansowanie TVP. Jeśli nie zostanie podpisana, ta instytucja będzie miała kłopoty finansowe.

I Paczuska, i Pałka mieli być rekomendowani bądź akceptowani w negocjacjach z RMN przez prezydenta. Ale nie tylko. O opinię pytano także polityków Ruchu Kukiza, którzy zgodzili się uważać Pałkę za swojego nieformalnego reprezentanta w TVP. To zaś wskazuje na to, że w budowanie nowej konstrukcji zaangażowane było także kierownictwo PiS. Ruch Kukiza wciąż ma w sondażach szansę na wejście do nowego Sejmu. Jest dziś traktowany w PiS jako potencjalny koalicjant po wyborach. Na razie spełniane są drobne zachcianki jego lidera. Kukiz był np. w stanie zmusić prezesa publicznego radia, aby puszczano na antenie piosenki z jego nowej płyty.

Jest rzeczą oczywistą, że bez zgody Jarosława Kaczyńskiego zmiana by się nie dokonała. Kiedy jesienią 2016 r. RMN, kontrolowana przez trójkę polityków PiS, próbowała odwołać Kurskiego, cofnęła się po pierwszym pomruku z partyjnej centrali przy Nowogrodzkiej. Trudno jednak powiedzieć, czy prezes traktuje zmianę w TVP jako wymuszony gest na rzecz prezydenta i Kukiza, czy też wierzy w jej sens. Wiadomo, że zabiegał o nią premier Morawiecki. Prawie otwarcie skłócony z Jackiem Kurskim, choć unikający publicznego recenzowania audycji TVP. Dziś ma więcej argumentów wobec wahań partyjnych sondaży.

Pewne jest, że Kurski ma na karku różne podmioty patrzące mu na ręce: prezydenta, Kukiza, a także ambitnego przewodniczącego RMN Krzysztofa Czabańskiego, z którym do tej pory się nie liczył, a który czasem zgłaszał do TVP pretensje. Czy jednak jest bez szans?

Tłumaczy ważny urzędnik TVP: „Wiele zależy od tego, jak rada nadzorcza TVP (kolejny organ uczestniczący w grze) podzieli kompetencje między Kurskiego i nowych członków zarządu. A prezes rady Maciej Łopiński (dawny prezydencki minister) sympatyzuje z Kurskim. Ten sojusz ma znaczenie. W ostateczności rada nadzorcza może nawet zawiesić członka zarządu. I wtedy Czabański nic nie poradzi”.

Ważniejsze jednak jest pytanie, czy nowi członkowie zarządu przychodzą ze scenariuszem zmian. Pałka to emocjonalny przeciwnik Kurskiego – prezes zwolnił go latem zeszłego roku ze stanowiska szefa redakcji rozrywki w biurze programowym TVP za rzekome niedopilnowanie, aby na festiwalu w Opolu nie pojawił się feministyczny utwór „Siła kobiet”. Ten konflikt, nadal toczący się w sądzie, może go utwardzać, za to jego poglądy na telewizję pozostają nieznane. Z kolei Paczuska sympatyzuje z Dudą, spróbuje więc pewnie zabezpieczyć jego interesy, ale jest też radykalną zwolenniczką PiS, czemu daje wyraz na Twitterze. To ona była twórcą obecnego stylu uprawiania propagandy przez „Wiadomości”. Po dymisji pozwolono jej zostać w TVP jako doradcy.

Idą wybory, więc twardy kurs wydaje się naturalny. I wszyscy uczestnicy tej gry liczą się z centralą przy Nowogrodzkiej, więc gust „jedynego widza”, jakim jest Jarosław Kaczyński, będzie nadal przesądzał, zwłaszcza jeśli Kurski pobiegnie do niego na skargę. – Zmienią się drobiazgi, podejście do drugorzędnych programów – przekonuje mnie pracownik telewizji. No i zdecyduje stan kadr. Nawet gdy postawi się na większą subtelność tonu, ludzie pracujący dziś w „Wiadomościach” czy TVP Info nie umieją niczego poza twardą propagandą. A innych dziennikarzy się tam nie ściągnie.