Niektórzy operatorzy wyciągali od klientów więcej danych, niż nakazuje prawo.
„Występują problemy z dostosowaniem procesu przenoszenia numerów do wymagań przewidzianych odpowiednimi przepisami” – tak Ministerstwo Cyfryzacji (MC) tłumaczy, dlaczego przedstawiło właśnie rządowi projekt rozporządzenia wyjaśniającego, jakich konkretnie danych mogą żądać operatorzy przy rejestrowaniu kart przedpłaconych. Niejasności dotyczą dwóch zapisów w prawie telekomunikacyjnym: art. 60b ust. 1 i art. 60a ust. 1a.
Reklama

Reklama
Ten pierwszy dodano, by dostosować prawo do ustawy antyterrorystycznej. Zobowiązuje klienta do podania operatorowi przy rejestracji karty prepaid imienia, nazwiska i numeru PESEL, a w przypadku firmy – jej nazwy oraz numeru REGON lub NIP. Drugi nakłada na operatorów obowiązek dostarczania abonentom zmian w umowach na adres domowy lub e-mailowy. A więc podpisując umowę o abonament, musimy podać o sobie tyle informacji, by telekom mógł nam wysłać pismo. Część operatorów zaczęła jednak wymagać tej drugiej wersji danych także od klientów rejestrujących prepaidy, a więc nieposiadających abonamentu. Po co? Zawsze lepiej mieć pełniejszą bazę danych, choćby w celach marketingowych.
Generalny inspektor ochrony danych osobowych podał, że część operatorów żądała całego pakietu danych, włącznie z datą urodzenia, adresem domowym i e-mailowym. Resort cyfryzacji tłumaczy, że otrzymywał skargi w tej sprawie zarówno z Urzędu Komunikacji Elektronicznej, jak i z rynku. Zdarzały się przypadki blokowania przenoszenia prepaidów z obawy przed utratą klientów. Media pisały zwłaszcza o Plusie, ale skargi dotyczyły także innych. Gdy sprawa zrobiła się głośna, problem zniknął, co przyznaje MC. – O dodatkowe dane prosimy w sytuacji, gdy klient występuje o szczegółowy billing lub chciałby otrzymywać informacje o zmianach w regulaminach świadczenia usług – zapewnia Arkadiusz Majewski z Plusa.
Teraz chodzi o to, by nikt tego typu praktyk nie powtórzył. „Zmiana rozporządzenia jest niezbędna, by zlikwidować pole do ewentualnych interpretacji i uporządkować sytuację” – tłumaczy nam MC. – Operatorzy mają swoich prawników. Nie ma jednego tworu, który wydaje opinie. To powoduje, że niektórzy podchodzą do sprawy bardziej rygorystycznie od innych – mówi Piotr Mieczkowski, ekspert telekomunikacyjny EY.
Skutkiem ustawy antyterrorystycznej była nie tylko próba pozyskania od klientów dodatkowych danych, ale i wyczyszczenie rynku z martwych dusz, czyli kart SIM, które nie były wykorzystywane i zalegały w szufladach właścicieli, sztucznie zawyżając statystyki. Telekomy zaczęły ostrzej walczyć o prawdziwych klientów i nakłaniać ich korzystnymi ofertami zmiany operatora. Tylko w I kw. 2017 r. przeniesiono 600 tys. numerów. Z kolei od wejścia w życie ustawy w lipcu 2016 r. do końca marca 2017 r. liczba prepaidów skurczyła się do 21,2 mln, czyli o 7 mln.
Jak ocenia Krzysztof Cembrzyński z DNB Banku Polska, na obowiązkowej rejestracji kart SIM skorzystali przede wszystkim operatorzy. Wreszcie mogą oni zidentyfikować anonimowych dotychczas użytkowników i lepiej dopasować do nich strategię marketingową. – Akcja była raczej neutralna dla wyników operatorów, ale dzięki niej urealniono statystyki penetracji telefonii komórkowej w Polsce, a sami operatorzy lepiej poznali swoich abonentów – mówi Cembrzyński.