W połowie czerwca rzecznik praw obywatelskich ogłosił, że występuje ze skargą do WSA w Warszawie w sprawie zmiany granic gmin Bełchatów oraz Kleszczów (która jest najbogatszą gminą w Polsce). W uzasadnieniu wskazał, że skarga dotyczy problemu systemowego, czyli braku możliwości zaskarżenia decyzji o zmianie granic gmin.
Temat jest bardzo złożony. Rzecznik posłużył się przykładem gmin Kleszczów i Bełchatów, gdzie doszło do regulacji granic gmin na wniosek wojewody (a więc nawet nie samego Bełchatowa), ale porusza przy okazji wiele innych problemów związanych z tą procedurą. Problemy te trwają od 20 lat. Trybunał Konstytucyjny wydał wiele wyroków, w których wskazywał, że cały proces zmiany granic jest niedoregulowany, konfliktogenny i powinien zostać jak najszybciej zmieniony. Oczywiście tak się nie stało, a konsekwencje ponoszą samorządy.
A co chodzi w tym konkretnym sporze?
Naszym zdaniem nie może być tak, że proces zmiany granic gminy jest pozbawiony kontroli administracyjno-sądowej. Na podobnym stanowisku stoi RPO - podkreśla, że skarga nie dotyczy tylko sprawy Bełchatowa i Kleszczowa, ale ogólnie wadliwej procedury. Obecnie rząd jest jednocześnie wnioskodawcą, podmiotem decydującym i wykonawcą takiej decyzji. Jest całkowicie samodzielny. Nie ma tu zastosowania choćby Europejska Karta Samorządu Lokalnego, a TK ani sądy administracyjne nie mogą sprawdzić, czy w danej sprawie były przesłanki do zmiany granic.