Powołanie doradców rodziny przewiduje uchwała Rady Ministrów z 27 grudnia 2021 r., która znowelizowała program kompleksowego wsparcia dla rodzin „Za życiem”. Z informacji na temat ich zadań wynika, że będą one praktycznie takie same jak te, które obecnie są wykonywane przez asystentów rodziny. Stąd pojawiły się pytania, czy oznacza to, że asystenci przestaną być zaangażowani w realizację programu „Za życiem”. Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej potwierdza, że tak właśnie będzie, ale dopiero od przyszłego roku. Jednocześnie ma to być nie tylko zmiana jakościowa (Paweł Wdówik, wiceminister rodziny oraz pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych, wskazywał bowiem w wywiadzie dla DGP, że rozwiązanie z asystentami nie spełniło oczekiwań). Będzie to także zmiana organizacyjna, bo doradca ma funkcjonować na poziomie powiatu, a nie gminy.
Mniej zadań
Udział asystentów rodziny w programie „Za życiem” odbywa się na podstawie działania 5.1 („Wzmocnienie profilaktycznego aspektu zadań asystentów rodziny”), a powierzone im obowiązki szczegółowo określa art. 8 ustawy z 4 listopada 2016 r. o wsparciu kobiet w ciąży i rodzin „Za życiem” (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1329). Jak wyjaśnia MRiPS, to działanie zakończy się 31 grudnia br., a od 1 stycznia 2023 r. jego miejsce zajmie działanie 5.3 „Doradca rodziny”. Jego celem będzie zapewnienie uprawnionym rodzinom dostępu do poradnictwa dotyczącego form wsparcia, z których mogą skorzystać. Doradca będzie służył im swoją wiedzą i kompetencjami co do pomocy, w tym tej specjalistycznej, oferowanej przez podmioty państwowe i prywatne, zgodnie ze zdiagnozowanymi potrzebami.
W efekcie asystenci rodziny od przyszłego roku będą zajmować się wyłącznie zadaniami wynikającymi z ustawy z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 821 ze zm.), czyli pracą z rodzicami niewydolnymi wychowawczo, którym grozi zabranie dzieci do pieczy lub tymi, gdzie już do tego doszło.
- Zapowiadane zmiany wywołały wśród asystentów zdziwienie i rozgoryczenie. Rząd zamiast rozwijać tę służbę społeczną, dalej szkolić asystentów w zakresie zapewniania usług z programu „Za życiem”, zwiększać ich liczbę oraz poprawiać warunki zatrudnienia, decyduje się na wprowadzenie nowego zawodu - mówi prof. Izabela Krasiejko z Uniwersytetu Humanistyczno-Pedagogicznego im Jana Długosza w Częstochowie, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Asystentów Rodziny.
Również Joanna Luberadzka -Gruca z Koalicji na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej zwraca uwagę, że nie jest tak, że asystenci zawiedli i nie poradzili sobie z dodatkowymi obowiązkami, bo zasadniczym problemem jest to, jak od kilku lat funkcjonuje ich zawód. - Asystentów jest zbyt mało w stosunku do potrzeb, ich postulaty zmian w przepisach są pomijane, a niskie zarobki powodują dużą rotację na tym stanowisku - wylicza. Przypomina też, że za włączeniem asystentów do programu „Za życiem” miały iść większe pieniądze dla gmin na ich zatrudnienie, a stało się wręcz przeciwnie, bo w ostatnich dwóch latach otrzymały one tylko fundusze na wypłatę jednorazowych dodatków do pensji.
Program „Za życiem” / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe
Doradca po studiach
Zdaniem ekspertów to, czy doradcy rodziny będą lepiej spełniać rolę koordynatora wsparcia niż asystenci, będzie w dużym stopniu zależało od tego, jak będą wyglądać dotyczące ich szczegółowe rozwiązania legislacyjno -organizacyjne. Nie poznamy ich zbyt szybko, bo Anna Ostrowska, rzeczniczka Ministerstwa Edukacji i Nauki, które formalnie odpowiada za wdrożenie tego elementu programu „Za życiem”, odpowiedziała DGP, że ten rok jest przeznaczony na ich przygotowanie.
Na razie wiadomo więc, że rząd zakłada, że w każdym powiecie będzie przynajmniej jeden doradca rodziny, zatrudniony w pełnym wymiarze czasu pracy, proporcjonalnie do liczby ludności. To ostatnie sugerowałoby, że w dużych powiatach oraz miastach na prawach powiatu byłoby ich jednak więcej. Przy czym trzeba pamiętać, że nawet wtedy będzie ich mniej niż asystentów, którzy są w każdej gminie, więc uzyskanie od nich pomocy może być trudniejsze. Ponadto minister Paweł Wdówik mówił, że doradca ma funkcjonować przy wiodących ośrodkach koordynacyjno-rehabilitacyjno-opiekuńczych (WOKRO), które wyznaczają starostowie (najczęściej jest to poradnia psychologiczno-pedagogiczna lub specjalistyczny ośrodek szkolno-wychowawczy), a zajmują się one głównie pomocą w zakresie wczesnego wspomagania rozwoju dzieci.
Kolejna istotna kwestia to ewentualne kwalifikacje, jakie będą musieli posiadać doradcy rodziny. Okazuje się, że będą one potrzebne, a Anna Ostrowska podkreśliła, że na końcowym etapie jest opracowanie ramowego programu dwusemestralnych studiów podyplomowych dla osób zainteresowanych pełnieniem tej funkcji.
Sporo znaków zapytania jest również w przypadku finansowania. Marzena Machałek, wiceminister edukacji i nauki, mówiła w ubiegłym tygodniu, że na doradców rodziny ma być przeznaczone 280 mln zł, ale nie doprecyzowała, czy chodzi o wydatki obejmujące jeden rok, czy cały okres funkcjonowania nowej odsłony programu, czyli lata 2022-2026. Nie jest też jasne, czy wspomniane środki będą pokrywać całość kosztów zatrudnienia doradców, czy powiaty będą musiały znaleźć na ten cel pieniądze w swoich budżetach.