W tym roku nawet dwa tysiące jednostek oświatowych może zniknąć z mapy. Sposobem na uniknięcie likwidacji niektórych szkół jest przejęcie ich przez stowarzyszenie. Problemy pojawiają się jednak przy zawieraniu umowy ich przekazania. Na zmianę zdecydowała się m.in. Rada Gminy w Wodzisławiu (woj. świętokrzyskie). Zamiast likwidować szkołę, do których uczęszcza 56 uczniów, podjęła decyzję o przekazaniu jej stowarzyszeniu. Problem w tym, że jego członkowie nie mają większego wypływu na treść umowy. Wójt nie gwarantuje w niej konkretnych dopłat do kosztów, np. związanych z opałem.

– Zastrzegł sobie prawo wglądu do dokumentów, w tym siatki godzin, etatów oraz wykluczył możliwość zatrudniania nauczycieli, którym gmina wypłaci odprawy – mówi Ewa Kędra ze stowarzyszenia Nasze Dzieci.

Wójt tłumaczy swoją decyzje problemami finansowymi gminy.

– Nie stać mnie na odprawę dla 30 osób i jednoczesne dotowanie szkoły. Stowarzyszenie składa się z części nauczycieli, którzy zabiegają o swoje interesy, a nie dobro dzieci – wyjaśnia Józef Syska, wójt gminy Wodzisław.

Tłumaczy, że gdyby nie było tego zakazu w umowie, to nauczyciele, którzy nie przyjęliby nowych warunków, po otrzymaniu odprawy i tak by zostali zatrudnieni w szkole stowarzyszeniowej.

– Taka sytuacja krzywdziłaby tych, którzy od razu zdecydowali się na przejście bez odprawy – dodaje wójt.

Również związki oświatowe są bezradne.

– Gdyby taki zakaz został zawarty w uchwale, to byśmy ją zaskarżyli do wojewody – mówi Andrzej Antolak z Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Podkreśla, że działania wójta ograniczają prowadzenie działalności oświatowej. Również wojewoda ma związane ręce.

70 uczniów maksymalnie może się uczyć w szkole, która ma być przekazana stowarzyszeniu z pominięciem trybu likwidacji

– Jako organ nadzorczy nie możemy kontrolować umów zawieranych między wójtem a organizacją przejmującą. Gdyby taki zapis znalazł się w uchwale, z pewnością byłaby ona uchylona – twierdzi Andrzej Tokarski, dyrektor wydziału prawnego w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim.

Jego zdaniem rodzice lub sami nauczyciele mogliby próbować złożyć doniesienie do prokuratury, że przepisy umowy łamią prawa osób trzecich, np. dobrego nauczyciela, którego stowarzyszenie chciałoby zatrudnić, mimo że ten skorzystał z odprawy.