statystyki

Dane z BIP muszą być systematycznie przeglądane. Przy kontroli UODO nie będzie mieć litości

autor: Jakub Styczyński13.11.2019, 12:36; Aktualizacja: 13.11.2019, 12:48
Wiele JST nie traktuje upublicznionych tam informacji jako zasobu danych osobowych.

Wiele JST nie traktuje upublicznionych tam informacji jako zasobu danych osobowych.źródło: ShutterStock

Monika Krasińska: Wiele samorządów nie traktuje informacji w Biuletynie Informacji Publicznej jako zasobu danych osobowych, co prowadzi m.in. do tego, że dane bywają nadmiarowe, nieaktualne lub nieprawdziwe.

Prezes UODO nałożył pierwszą karę na urząd. Aż 40 tys. zł ma zapłacić burmistrz Aleksandrowa Kujawskiego za uchybienia obowiązkom wynikającym z RODO. Eksperci uważają, że to surowa sankcja, bo mimo formalnych niedociągnięć nie naruszono praw i wolności dużej grupy osób.

Dziwi mnie takie stwierdzenie. Mówimy bowiem o sytuacji, w której administrator, mając obowiązek kontroli nad wszelkimi zasobami, w tym danymi osobowymi podlegającymi ujawnianiu w Biuletynie Informacji Publicznej, nie dopełnił absolutnie podstawowych zasad wynikających z RODO. W toku kontroli oraz późniejszego postępowania administracyjnego nie usunął stwierdzonych uchybień.

Brak chęci współpracy z UODO miał duży wpływ na wysokość kary?

Postawa administratora była jednym z elementów, który w istotny sposób wpłynął na decyzję prezesa UODO o nałożeniu kary oraz na jej wysokość. Administrator w odpowiedzi na zawiadomienie o wszczęciu postępowania nie odniósł się do wskazanych w nim naruszeń, poza kwestią retencji danych udostępnionych na stronie BIP. Nie było to pierwsze takie jego zachowanie. Mimo że wcześniej prezes UODO wydał decyzję w sprawie niezanonimizowania na stronie BIP określonych dokumentów, burmistrz także nie wdrożył żadnych rozwiązań w celu przeciwdziałania w przyszłości takim naruszeniom, w tym procedur przeglądu zasobów danych opublikowanych w BIP. Przy nakładaniu kary brany był także pod uwagę czas trwania naruszeń, zakres upublicznianych danych osobowych oraz ich charakter, np. dane o stanie majątkowym.

Czy niezawarcie umów powierzenia z podmiotem prowadzącym BIP oraz dostarczającym oprogramowanie dla jego stworzenia było przejawem lenistwa czy niezrozumienia przepisów?


Pozostało jeszcze 70% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Jacek(2019-11-14 11:56) Zgłoś naruszenie 00

    Monika Kraśniska podpisał się pod decyzją w której stwierdzono,że jak się osoba tak samo nazywa to jest dłużnikiem.Nie miał potrzeby sprawdzać np.:nr.PESEL.Pomimo,że sama ma"sławną sobowtórkę"o takim samym imieniu i nazwisku.Przekładając ten dokument na sytucję faktyczną dało to podstawę prawną do nękania osóby o takim samym imieniu i nazwisku jak dłużnik.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane