statystyki

W połowie polskich gmin cuchnie. Przez fermy, przetwórnie odpadów, zakłady meblarskie

autor: Patryk Słowik, Kamila Dzierzgowska29.04.2019, 08:01; Aktualizacja: 29.04.2019, 08:02
Protest mieszkańców Rzeszowa przeciwko działalności firmy Res-Drob, 2017 r.

Protest mieszkańców Rzeszowa przeciwko działalności firmy Res-Drob, 2017 r.źródło: Agencja Gazeta
autor zdjęcia: Fot. Patryk Ogorzalek Agencja Gazeta

Czasem chodzi o nieprzyjemny zapaszek, gdy się idzie na spacer z rodziną. Niekiedy można poczuć odór, kiedy chce się przewietrzyć pokój. Zdarza się też tak, że nawet przy pozamykanych oknach czuć, nazywając rzeczy po imieniu, smród.

Szybko rozwijająca się w ciągu ostatnich 30 lat Polska i aspiracje nas samych, by uciekać ze Wschodu na Zachód, szły w parze z pominięciem tego, co rozwój mogłoby blokować. Ochrona środowiska? Trzeba rozwijać biznes. Uciążliwości zapachowe? Bez żartów, to nie powód, by nie stawiać nowej instalacji (np. ferm zwięrzat, zakładów przetwarzania opadów, rzeźni, fabryk meblarskich czy chemicznych). W efekcie, choć jesteśmy już jako Polska zaliczani do krajów rozwiniętych, a nie rozwijających się, kilka milionów ludzi żyje w smrodzie.

Bez skutku

Iwona Górczana, Stowarzyszenie Wspólne Miejsce do Życia, Olsztynek: – Na Warmii i Mazurach w latach 2009–2017 nastąpiła gwałtowna ekspansja ferm wielkoprzemysłowych. Komfort życia lokalnych społeczności obniża się. Traci na wartości ziemia, nie da się prowadzić działalności turystycznej, bo smród odstrasza przybyszów.

Jaromir Marks, Stowarzyszenie Ekogmina Golczewo: – Nasza gmina ma cztery zespoły przyrodniczo-krajobrazowe. Stawiamy na turystykę i agroturystykę. Ale kto tu przyjedzie, kiedy odór z fermy będzie odstraszał turystów? Kto będzie chciał tu mieszkać?

okładka - magazyn majówka

okładka - magazyn majówka

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Grzegorz Kawałek, Stowarzyszenie Ekologiczne Gniazdo, Komorów koło Kalisza: – Potrafimy w jasny i rzeczowy sposób opowiedzieć zarówno o zagrożeniach wynikających z faktu istnienia ferm norek, jak i o braku korzyści finansowych dla gmin, w których takowe fermy się znajdują.

Anna Iżyńska, Koalicja Społeczna Stop Fermom Przemysłowym: – W całym kraju setki miejscowości protestują przeciwko uciążliwemu sąsiedztwu ferm. Koalicja powstała, aby zjednoczyć lokalne protesty i pokazać skalę problemu, z jakimi borykają się mieszkańcy wsi. Domagamy się wprowadzenia przepisów chroniących lokalne społeczności, a także obszary cenne krajobrazowo i przyrodniczo.


Pozostało jeszcze 81% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • Polska śmierdzi ?(2019-04-30 06:30) Zgłoś naruszenie 80

    PiS powinien w końcu przyjąć przepisy ustawowe, ustalające na co najmniej 2 000 m , odległość kurników, chlewni i obór od granicy ulic i od granicy działek będących własnością innych osób.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • DZIKI KRAJ ?(2019-04-30 06:23) Zgłoś naruszenie 60

    NA POLSKICH WIOSKACH ŚMIERDZI OKROPNIE, bo takie mamy przepisy , tu chyba bez żadnej zgody właścicieli innych działek możliwe jest wybudowanie tzw. śmierdzących inwestycji w zbyt małej odległości .

    Odpowiedz
  • Stanisław(2019-04-29 16:49) Zgłoś naruszenie 30

    W dzisiejszej GP zamieszczono obszerny wywiad - laurkę z prezydentem miasta Rzeszowa T. Ferencem. Chociaż fotografia do niniejszego artykułu unaocznia problem lokalnego super zanieczyściciela Res Drob to jakoś nie zapytano pana Ferenca o to. Pan Ferenc tymczasem przez lata zamiatał problem pod dywan, dalej zresztą prezentuje grę uników... Panowie redaktorzy zapytajcie go o to

    Odpowiedz
  • StAAbrA(2019-04-29 08:34) Zgłoś naruszenie 20

    Problem znany , a przyczyny tym bardziej ... Sprawcy , oczywiście , nadal na wolności ... , a de facto w ministerstwach i innych kancelariach ...

    Odpowiedz
  • planista(2019-04-30 19:14) Zgłoś naruszenie 10

    Wszystko zaczęło się za rządów Mazowieckiego i Balcerowicza, kiedy zlikwidowano Urbanistyczny Plan Krajowy. Dzikie budownictwo kwitło. Zabudowano przestrzenie rezerwowane na inwestycje krajowe, głównie na magistralne (energia, ropa, gaz, drogi, itp). Była hierarchia planów zagospodarowania przestrzennego i znikła. To wina osobista Balcerowicza (ideolog) i jego ministra. Po likwidacji z braku środków gminy nie mogły uchwalić planów urbanistycznych. Potem Sejm SLD zlikwidował do końca 2003 r wszystkie stare plany gminne. Wolna amerykanka kwitła i kwitnie, tego już się nie da zatrzymać, śmierdzi Balcerowiczem i będzie śmierdziec.

    Odpowiedz
  • Anna Skalska (2019-05-01 21:37) Zgłoś naruszenie 10

    To jest horror! Przepisy chore. Komuś waln,ęło na łeb. Dla wsi-gminy nie ma żadnych korzyści z tych fabryk , bo płacą od hektara i podatek od budynków, a nie od faktycznego dochodu! i nic, gminy nie mają, nic oprócz smrodu z tych pseudo-produktów rolniczych - syfilis to jest ten zysk! Polacy obudżcie się to belgowie,DuNczycy zabierają cały zysk a my jesteśmy u nich parobkami za cenę 2000 euro niszcza nas i nasze mienie. Po tem zabierają do swoich ubojni na terenie Polski lub u siebie i nazad sprzedaja ******** do Polski i innych jeleni.Pana Bal.... to za to co zrobił z Polska należy wykastrować i wywieśić na pręgierzu jako przestrogę dla innych cwanych złodzieji wandali. Teraz to się dzieje w Wodzieradach,pseudo- wójt ma tylko 2 rolników( taki co chce chlewnię i producenta peseodo-kaczek) reszta mieszkańców to dla niej jakiś pomiot! Będzie mieć prokuratora !

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane