Rząd zamierza wydać 800 mln zł na dopłaty do przewozów autobusowych. Zmiany mają wejść już od maja. Stawką jest nie tylko eliminacja białych plam transportowych, ale i zdobycie przychylności całej rzeszy wyborców z tzw. Polski powiatowej.

Ale eksperci mają wątpliwości. I pytają: czy nie jest to pompowanie pieniędzy w system, który doprowadził do upadku PKS-ów?

Do czasu zamknięcia tego wydania TGP nie była jeszcze znana treść przepisów, które miałyby reformować lokalne linie autobusowe. Nakreślony został jedynie ogólny kierunek zmian. Za przygotowanie projektu, o którym przyjęło się mówić ”ustawa PKS-owa„ odpowiada Ministerstwo Infrastruktury, ale zapytane przez nas o szczegóły nowych rozwiązań, nabrało wody w usta. Nieoficjalnie usłyszeliśmy tylko, że mają to być odrębne regulacje, a nie element szykowanej od kilku lat ustawy o publicznym transporcie zbiorowym (jej kolejna wersja datowana jest na 1 marca br., więcej: ramka), a ponadto projekt musi jeszcze zostać uzgodniony międzyresortowo. W resorcie infrastruktury dowiedzieliśmy się też, że ustawa będzie nosiła nazwę ”o funduszu przewozów autobusowych o randze przewozów użyteczności publicznej„, z kolei szef resortu Andrzej Adamczyk zapowiedział we wtorek, że dokument zostanie wpisany do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów w ciągu kilku dni.