Śląskie Świętochłowice mają ponad 100 mln zł długu, który – jak twierdzą obecne władze miasta – jest efektem działań poprzedniego włodarza. Jednak to nie on będzie rozliczany za tragiczną sytuację, ale obecny prezydent. Jeśli nie będzie miał ze sobą większości rajców, z czasem może nawet stracić stanowisko.
”Z pustego w próżne„, ”Jazda po bandzie„, ”Zaniedbania kontra nadużycia„, ”Retoryka oszczędności„ – takimi hasłami posługuje się obecne kierownictwo urzędu miasta, opisując stan jego finansów. – Stoimy przed bardzo trudnym rokiem. To jest sytuacja bezprecedensowa (…). Jeżeli nie chcemy pójść drogą gminy Ostrowice, to jest ten moment, kiedy należy podjąć decyzję – tak podczas niedawnej sesji rady miejskiej mówił prezydent miasta Daniel Beger. Podczas tej sesji radni musieli przyjąć nową wersję budżetu na 2019 r. Poprzedni regionalna izba obrachunkowa (RIO) oceniła jako niemożliwy do spełnienia. Negatywną ocenę ze strony tej instytucji otrzymały również wieloletnia prognoza finansowa na lata 2019–2037 oraz możliwość sfinansowania deficytu w 2019 r. Wszystkie dokumenty i założenia, jak podkreśla obecny prezydent miasta, przygotowały poprzednie władze Świętochłowic. Generalnie RIO zakwestionowała nierealną prognozę dochodów oraz niedoszacowane wydatki. – Nie dała wiary również źródłom sfinansowania planowanego deficytu, który miał zostać pokryty z zaciągniętych kredytów, mimo braku zdolności ich spłaty – wskazuje Związek Miast Polskich, opisujący na swoich stronach internetowych przypadek Świętochłowic.

Sytuacja jest napięta

Na koniec ubiegłego roku zadłużenie miasta wraz z poręczeniami (bez jednostek budżetowych) wyniosło ponad 102,5 mln zł, w tym 20 mln zł stanowiły niezapłacone faktury za 2018 r. Nowe władze przygotowały więc program naprawczy, na który składać się będą m.in. redukcja wydatków i etatów, restrukturyzacja zobowiązań, poprawa ściągalności podatków i opłat lokalnych, prywatyzacja mienia oraz zwiększenie dochodów, m.in. poprzez sprzedaż działek inwestycyjnych i zwiększenie bazy podatkowej. Miasto zamierza również ubiegać się o pożyczkę z Ministerstwa Finansów. Nowy budżet zakłada dochody na poziomie ponad 246,5 mln zł, przy wydatkach wynoszących nieco ponad 245 mln zł (ponad 1,4 mln zł nadwyżki).
W Świętochłowicach sytuację pogarszają jeszcze układy polityczne. Stery w ratuszu kilka miesięcy temu przejął Daniel Beger z komitetu Przyjazne Świętochłowice. Wygrał niewielką różnicą głosów z Dawidem Kostempskim (związanym z Platformą Obywatelską), który rządził miastem od 2010 r. Były prezydent jest teraz radnym z PO i przy okazji zdecydowanie odpiera zarzuty obecnych władz dotyczące tego, że to jego polityka doprowadziła do trudności finansowych miasta. Były włodarz złożył nawet doniesienie do prokuratury na obecnego prezydenta.
Odwołanie za brak absolutorium też nie od zaraz
Prezydenta można też odwołać – tak jak dotychczas – z powodu nieprzyjęcia absolutorium budżetowego. Zgodnie z art. 28a ustawy o samorządzie gminnym nieudzielenie wójtowi z tego tytułu absolutorium jest równoznaczne z podjęciem inicjatywy przeprowadzenia referendum w sprawie jego odwołania. Trzeba jednak pamiętać, że tę procedurę można wykorzystać wtedy, gdy od wyboru wójta upłynęło co najmniej dziewięć miesięcy, a do zakończenia kadencji brakuje minimum dziewięć miesięcy. Zanim jednak do nieprzyjęcia absolutorium dojdzie, rada gminy powinna zapoznać się z opinią komisji rewizyjnej w sprawie wykonania budżetu oraz opinią regionalnej izby obrachunkowej w tej sprawie. Podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum odwołującego włodarza można najwcześniej po 14 dniach od nieudzielenia absolutorium. W tym czasie rada ma obowiązek zapoznać się z uchwałą RIO w sprawie uchwały rady gminy o nieudzieleniu absolutorium oraz wysłuchać, co włodarz w tej kwestii ma do powiedzenia.
Jednak, podobnie jak przy braku wotum zaufania w związku z raportem o stanie gminy, z powodu nieudzielenia absolutorium nie da się włodarza odwołać w tym roku. Sesje absolutoryjne za 2018 r. powinny się bowiem odbyć do 30 czerwca br., a wybory miały miejsce 21 października 2018 r. (I tura) i 4 listopada 2018 r. (II tura) – nie minie więc ustawowe dziewięć miesięcy.
Przypominamy, że uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójta rada gminy podejmuje bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady, w głosowaniu imiennym.
Procedura związana z raportem o stanie gminy na podstawie art. 28aa ustawy o samorządzie gminnym
• Wójt co roku do 31 maja przedstawia radzie gminy raport o stanie gminy.
• Raport podsumowuje działalność wójta w roku poprzednim, w szczególności realizację polityk, programów i strategii, uchwał rady gminy i budżetu obywatelskiego.
• Rada gminy może określić w drodze uchwały szczegółowe wymogi dotyczące raportu.
• Rada gminy rozpatruje raport podczas sesji, na której podejmowana jest uchwała w sprawie absolutorium budżetowego.
• W debacie radni zabierają głos bez ograniczeń czasowych.
• Mogą też zabierać głos mieszkańcy gminy, przepisy określają, ile osób musi poprzeć takie zgłoszenie.
• Zgłoszenie mieszkańca trzeba złożyć najpóźniej w przeddzień sesji.
• Po zakończeniu debaty nad raportem rada gminy przeprowadza głosowanie nad udzieleniem wójtowi wotum zaufania. Tę uchwałę podejmuje się bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady gminy.
• Niepodjęcie uchwały o udzieleniu wójtowi wotum zaufania jest równoznaczne z podjęciem uchwały o nieudzieleniu go.
• Po nieudzieleniu wotum zaufania w dwóch kolejnych latach rada gminy może podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójta.

Pierwszy sprawdzian wiosną

W tej atmosferze przed Danielem Begerem niepewna przyszłość. Zgodnie ze znowelizowaną w ubiegłym roku ustawą o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. 2018 r. poz. 994 ze zm.) do końca maja radni powinny otrzymać od prezydenta miasta raport o stanie gminy. Ma on na celu podsumowanie ”działalności wójta w roku poprzednim, w szczególności realizację polityk, programów i strategii, uchwał rady gminy i budżetu obywatelskiego„. Dokument ten musi być omówiony na sesji rady, przy czym po zakończeniu debaty nad raportem rada miasta ma obowiązek przeprowadzenia głosowania nad udzieleniem prezydentowi wotum zaufania. Jego brak może skutkować poważnymi konsekwencjami dla włodarza – w grę wchodzi bowiem możliwość przeprowadzenia referendum w sprawie jego odwołania. Na szczęście taki scenariusz nie ziści się jeszcze w tym roku, bo ustawa zakłada pewien bufor bezpieczeństwa. Zgodnie bowiem z art. 28aa ust. 10 ustawy uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójta rada może podjąć w przypadku nieudzielenia wójtowi wotum zaufania w dwóch kolejnych latach. A więc brak zaufania dla prezydenta Świętochłowic i jego działań rada musiałaby wyrazić w tym oraz przyszłym roku.
Czy tak się stanie? Tego nie można wykluczyć, bo w dużej mierze decyduje o tym polityka (osobną kwestią jest odpowiedź na pytanie, czy ustawodawca zdawał sobie z tego sprawę). Aktualny prezydent startował z komitetu Przyjazne Świętochłowice, który w 21-osobowej radzie ma raptem trzy mandaty. Jak słyszymy od jednego z pracowników urzędu miasta, do zdecydowanej opozycji należy stowarzyszenie Razem dla Świętochłowic, które ma aż osiem miejsc w radzie. Można też domniemywać, że niechętni prezydentowi będą radni PO (w końcu jednym z nich jest były prezydent miasta) – a ci mają pięć mandatów. Kolejnych pięć mandatów ma Ruch Ślązaków – Świętochłowice.

Jeśli porozumienia nie będzie…

Decyzję o udzieleniu wotum zaufania prezydentowi rada podejmie bezwzględną większością głosów swojego ustawowego składu. Wystarczy więc, że radni ze stowarzyszenia Razem dla Świętochłowic oraz PO zagłosują przeciw (wspólnie mają 13 mandatów) i uchwała o udzieleniu wójtowi wotum zaufania nie zostanie podjęta. A to – zgodnie z ustawą – będzie równoznaczne z podjęciem uchwały o nieudzieleniu prezydentowi wotum zaufania. Powtórzenie tego manewru w przyszłym roku skutkować będzie tym, że rada miasta będzie mogła podjąć uchwałę o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania wójta (decyzja podejmowana bezwzględną większością głosów ustawowego składu rady, w głosowaniu imiennym). Nie jest oczywiście powiedziane, że prezydent straciłby stanowisko wskutek plebiscytu. Jeśli tak by się stało – wówczas plan większości radnych przeciwnych włodarzowi odniósłby skutek, gdyby spotkał się z przychylnością mieszkańców. Jeśli nie, wówczas samo referendum, związane z nim wydatki i czas na jego przygotowanie, byłyby sprawą mocno dyskusyjną.
Władze miasta mają nadzieję, że ten scenariusz ostatecznie się nie ziści. – W ostatnim głosowaniu nad nowym budżetem na 21 radnych 13 było za, siedmiu wstrzymało się od głosu, a jeden – pan Kostempski – był nieobecny – zwraca uwagę jeden z naszych rozmówców z urzędu miasta. – To pozwala sądzić, że w fundamentalnych sprawach można z radnymi się porozumieć – dodaje. O komentarz, za pośrednictwem kancelarii rady miasta, poprosiliśmy też kilku świętochłowickich radnych, jednak bez odzewu.

opinie ekspertów

Marek Wójcik ekspert legislacyjny Związku Miast Polskich / DGP

Ewentualny brak wotum zaufania nie będzie moją osobistą porażką

Nie jest jeszcze znana treść raportu o stanie gminy, ale już dziś można przyjąć, iż będzie on stanowił doskonałą podstawę do podjęcia kolejnych działań zmierzających do poprawy kondycji Świętochłowic, i to na wszystkich możliwych płaszczyznach. De facto raport będzie dopiero punktem wyjścia dla mojej prezydentury – zwłaszcza że już dzisiaj doskonale widać, w jak tragicznej sytuacji jest nasze miasto. Po drugie – trudno odnosić się do decyzji, które jeszcze nie zapadły, a które podejmowane będą właśnie na podstawie tego dokumentu. Wszystkie moje działania, jakie podjąłem od momentu zaprzysiężenia na prezydenta, prowadzą do uporządkowania finansów Świętochłowic i do tego, by zapobiec upadkowi miasta. Tak naprawdę dopiero w następnych latach radni będą dokonywać oceny mojej pracy jako prezydenta, podejmując uchwały absolutoryjne oraz decydując o wotum zaufania. Osobiście wierzę w rozsądek świętochłowickich radnych, o którym świadczy m.in. ostatnie głosowanie nad uchwałą budżetową miasta. Radni poparli moje działania na rzecz naprawy finansów miasta. Z pokorą przyjmę każdy wynik głosowania, mając świadomość, że ewentualny brak wotum zaufania nie będzie moją osobistą porażką, a co najwyżej czerwoną kartką dla działań mojego poprzednika. Od pierwszego dnia prezydentury robię wszystko, by spełnić nadzieje mieszkańców i oprzeć rozwój Świętochłowic na solidnej podstawie. Podejmowane przeze mnie działania mają na celu wyłącznie dobro miasta i nie ukrywam, że chciałbym, by tak właśnie w przyszłości zostały ocenione.
Daniel Beger prezydent miasta Świętochłowice / DGP

Powinien być okres przejściowy

Nie popieraliśmy pomysłu związanego z obowiązkiem przedstawiania raportu o stanie gminy. Jego sens jest dla nas dyskusyjny, zwłaszcza że istnieją inne narzędzia do oceny pracy organu wykonawczego. Regulacje ustawowe są bardzo spersonifikowane, dotyczą oceny konkretnej osoby, czyli włodarza. A jeśli tak, to nie można obarczać go za przeszłość, na którą nie miał wpływu. Dlatego korzystne byłoby wprowadzenie okresu przejściowego dla tej regulacji w tym roku. Zwłaszcza w stosunku do tych włodarzy, którzy przyszli na stanowiska po ostatnich wyborach.
W trakcie procesu legislacyjnego przestrzegaliśmy, że ustawodawca wprowadza kolejne narzędzie do oceny nie merytorycznej, lecz politycznej. W tym kontekście zawsze będzie ktoś, kto będzie przekonywał, że coś w mieście jest nie tak i w ten sposób dążył do referendum w sprawie odwołania wójta czy burmistrza.