Opracowanie planów adaptacji miast na wypadek katastrofalnych zjawisk pogodowych jest iluzorycznym, a nie wielkim sukcesem – przekonują eksperci.
Podsumowanie dwuletnich prac resortu środowiska i samorządów nad 44 miejskimi planami adaptacji do zmian klimatu (w skrócie MPA – red.) było dla rządu na tyle ważne, że w wydarzeniu tym brał udział sam prezydent Andrzej Duda. Razem z ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem podkreślał, że to inicjatywa unikatowa w skali UE i ważna. Po raz pierwszy w Polsce w jednolity sposób zidentyfikowano zagrożenia związane ze zmianami klimatu i wyodrębniono sektory lokalnej gospodarki najbardziej na nie narażone.
Zdaniem ekspertów to dobrze, że dla rządzących ekologia jest ważna. Problem, któremu plany adaptacji mają przeciwdziałać, jest realnym zagrożeniem, którego nie można bagatelizować. Nasze miasta nie są gotowe, by poradzić sobie z coraz częstszymi falami upałów czy nagłymi i intensywnymi opadami deszczu, po których woda wylewa się ze studzienek, bo wybudowana przed laty sieć kanalizacji nie przyjmuje takich ilości.