Z końcem marca zlikwidowane zostanie schronisko dla nieletnich na warszawskim Okęciu. Powód? Niż demograficzny. Tyle że na miejsce w tego typu placówkach czeka około pół tysiąca młodych osób
Decyzję o likwidacji schroniska podjął resort sprawiedliwości. Przekonuje, że liczba nieletnich w zakładach poprawczych i schroniskach spada. W sądach rodzinnych w 2007 r. było ponad 102 tys. spraw z ich udziałem, a 10 lat później – 70,5 tys. Liczba popełnionych czynów karalnych to odpowiednio – 64,1 tys. i 30 tys. Schronisko na Okęciu zostanie zamknięte 31 marca 2019 r., a zarządzenie w tej sprawie zostało już opublikowane.

Kłopotliwa likwidacja

Związkowcy protestują, wskazując, że miejsc w takich placówkach brakuje. I dopatrują się innych przyczyn decyzji resortu niż podawane oficjalnie (czyli niż demograficzny i rosnące koszty utrzymania).
Reklama
w latach 2015-2017 nieletni popełnili: / DGP

Reklama
– Nasza placówka jest atrakcyjna pod względem lokalizacji. Z naszych informacji wynika, że na jej terenie ma powstać filia Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, która mieści się w Krakowie – mówi Jerzy Jóźwik, dyrektor likwidowanego schroniska.
Jego zamknięcie spowoduje, że wychowankowie zostaną rozdzieleni po innych placówkach, których nie ma na terenie stolicy. – Likwidacja nie oznacza więc oszczędności, bo trzeba będzie ich dowozić do Warszawy na rozprawy z oddalonych miejscowości – dodaje.

Schronisko a poprawczak

Brak miejsc to niejedyny problem, z jakim borykają się tego typu placówki. Środowisko domaga się zmian w prawie, które sprawiłyby, że do schronisk i młodzieżowych ośrodków wychowawczych (MOW) nie będą kierowani zwyrodnialcy, którzy powinni przebywać w poprawczakach.
Wychowankami MOW-ów są bowiem dzieci i młodzież niedostosowani społecznie, wobec których sąd rodzinny zastosował środek wychowawczy w postaci umieszczenia ich w ośrodku. Nadzór nad nimi sprawuje resort edukacji. Z kolei w kompetencjach ministerstwa sprawiedliwości są schroniska dla nieletnich oraz zakłady poprawcze.
Do tych pierwszych trafiają osoby w wieku 13–21 lat, podejrzane o dokonanie czynu karalnego lub przestępstwa, w przypadku których okoliczności i stopień demoralizacji przemawiają za przyszłym umieszczeniem w zakładzie poprawczym. To najsurowszy środek, jaki może być zastosowany wobec młodzieży. Kierowani są tam nieletni, którzy ukończyli 13 lat; mogą tam przebywać do 21. roku życia, jeśli po ukończeniu 17 lat nie zostali skazani na karę pozbawienia wolności.
Problem w tym, że sądy umieszczają nieletnich, którzy popełnili przestępstwa, w schroniskach lub MOW-ach zamiast w poprawczakach.
– Mieliśmy w MOW-ie do czynienia z takim przypadkiem, że jeden z wychowanków zgwałcił kilku kolegów. Sąd zamiast przenieść go do zakładu poprawczego, zdecydował tylko o umieszczeniu w innym ośrodku wychowawczym – mówi Tadeusz Pisarek, przewodniczący Zarządu Głównego NSZZ Pracowników Schronisk dla Nieletnich i Zakładów Poprawczych.
Tłumaczy, że trudno jest pomagać młodzieży niedostosowanej społecznie, jeśli wśród niej przebywają przestępcy. Uważa, że kres takim praktykom mógłby położyć odpowiedni przepis, który nie zezwalałby sędziom na umieszczanie w schroniskach osób, które popełniły ciężkie przestępstwa.

Stanowisko ministerstwa

Pytany o stanowisko w tej kwestii resort sprawiedliwości odpowiada jednak, że minister nie może ograniczać niezawisłości sędziów i wpływać na ich wyroki.
– Zgodnie ze swoimi ustawowymi kompetencjami sąd nie ocenia merytorycznie orzeczeń w sprawach nieletnich. Może to zrobić sąd II instancji rozpoznający apelację od postanowień sądów w sprawach nieletnich – wyjaśnia Jan Kanthak, rzecznik MS. I dodaje, że resort podejmuje czynności w ramach zewnętrznego nadzoru nad działalnością administracyjną sądów w przypadku skargi lub wniosku.
Z naszych informacji wynika jednak, że resort pod nadzorem wiceministra Michała Wójcika pracuje nad nowelizacją ustawy z 6 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 969). Ma ona wskazywać enumeratywnie, za jakie czyny karalne należy umieszczać małoletnich w zakładach poprawczych. Jest jednak obawa, że projekt może nie zostać uchwalony w tej kadencji.