Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpływają zawiadomienia o nieprawidłowościach na rynku zagospodarowania odpadów komunalnych. – Obowiązujący od 2013 r. system doprowadził do monopolizacji rynku. A w efekcie do drastycznego wzrostu cen – twierdzą niektórzy samorządowcy.
Coraz więcej gmin kwestionuje zasady gry na rynku odpadów i domaga się zmian. Na pierwszy plan przebijają się słowa „monopol” i „zmowy cenowe”. Z kolei firmy z branży odpadowej twierdzą, że podwyżki są uzasadnione. Zależności jest zbyt wiele, by stawiać tak ostrą diagnozę – mówią zaś eksperci. Pod lupę śmieci wziął także UOKIK. Wprawdzie zmowy cenowej się nie dopatrzył, sprawdza jednak odpadowe praktyki w zachodniej Polsce stanowisko c3 . Tymczasem obie zwaśnione strony zastanawiają się, czy wyjściem nie byłby regulator rynku, taki jak dla branży wodociągowej. Kto miałby stać za monopolistycznymi praktykami? Związek Samorządów Polskich (ZSP) wskazuje palcem zarządy regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych (RIPOK) i firmy uczestniczące w przetargach na odbiór nieczystości od mieszkańców. Przekonuje, że grupy te są w obecnym stanie prawnym uprzywilejowane. Niestety odbywa się to kosztem gmin, które ustawowo mają związane ręce przy wyborze instalacji, do których miałyby trafiać zebrane od mieszkańców odpady. Muszą przekazywać je do RIPOK-ów, które w wojewódzkich planach gospodarki odpadami (WPGO) wskazuje marszałek. A to wyklucza konkurencję na zasadach rynkowych.
Stanowisko UOKiK z 29 marca 2018 r.