Golba: Opłata klimatyczna w obecnej formule to fikcja [WYWIAD]

autor: Jakub Pawłowski28.03.2018, 07:40; Aktualizacja: 28.03.2018, 10:09
Musimy pamiętać, że ustawodawca wcale nie wymaga, aby miasto miało czyste powietrze, tylko by leżało w strefie, w której to powietrze spełnia określone normy

Musimy pamiętać, że ustawodawca wcale nie wymaga, aby miasto miało czyste powietrze, tylko by leżało w strefie, w której to powietrze spełnia określone normyźródło: ShutterStock

- O pobieraniu opłaty nie powinna przesądzać tylko czystość powietrza. Powinna być ona traktowana jak podatek turystyczny - mówi dr Jan Golba, prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, burmistrz Muszyny.

Zakopane przegrało w NSA głośny spór o pobieranie opłaty klimatycznej. Ale zanosi się na to, że wszystko i tak zostanie po staremu. Władze miasta będą dalej inkasować pieniądze od turystów, powołując się tym razem na inną podstawę prawną. Po co była więc cała ta wrzawa?

Obawiam się, że wyrok NSA nie uświadomił nikomu niczego. Dla ogółu turystów jest niezrozumiały, a organizacje ekologiczne i wiele mediów potraktowały go jako precedens, na podstawie którego należy wyciągnąć jeden wniosek: „jeżeli miejscowość ma złą jakość powietrza, to nie ma prawa pobierać opłaty”. A jest on całkowicie błędny. Jedyna szansa w tym, że po nagłośnieniu tej sprawy do ustawodawcy przebije się wreszcie jasny sygnał, że opłata miejscowa (klimatyczna) w obecnej formule to fikcja prawna i konieczne są kompleksowe zmiany.

Fundacja ClientEarth, wspierająca turystę, który kruszył kopie z Zakopanem, przekonuje, że to wyrok przełomowy. Dowiódł bowiem, że miasto, które nie dba o jakość powietrza, może dostać od niezadowolonych obywateli po łapach.

To oczywiście świetne hasło do wyniesienia na sztandary, ale jak to bywa z hasłami, nie uwzględnia wielu prawnych subtelności i niuansów. Przede wszystkim stan powietrza w samej miejscowości nie ma żadnego znaczenia z perspektywy prawa do inkasowania opłaty. Wbrew temu, co się może na pierwszy rzut oka wydawać, turyści wcale nie będą mogli teraz uderzyć do urzędów w innych miejscowościach z żądaniami zwrotu pieniędzy, bo np. mają na telefonie aplikację, która wskazuje na znaczące przekroczenia pyłów zawieszonych. Te informacje same w sobie nie dają jeszcze podstaw do wnoszenia roszczeń o zwrot opłaty. Na nic zda się też analiza danych z czujników powietrza lub danych WIOŚ ze stacji pomiarowej.


Pozostało jeszcze 79% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

Szukaj

Polecane