Ukarana finansowo prezydent Warszawy mówi o bezprawiu. Szef komisji przekonuje, że to szefowa magistratu łamie prawo.
Reklama
Czy Hanna Gronkiewicz-Waltz ma obowiązek stawić się na wezwanie komisji weryfikacyjnej?
Tak. Aktem prawnym, który reguluje zasady postępowania przed komisją, jest ustawa o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa. Artykuł 18 określa, że „komisja może wezwać stronę do stawienia się na rozprawę osobiście. Udział strony wezwanej do stawienia się na rozprawę osobiście jest obowiązkowy niezależnie od miejsca zamieszkania”. Konstrukcja tego przepisu jest problematyczna. Co do zasady za stronę, czyli m.in. prezydenta m.st. Warszawy, mógłby przyjść pełnomocnik. Tych Hanna Gronkiewicz-Waltz wysyła na rozprawy. W przepisie jednak pojawia się słowo „osobiście”. Intencja ustawodawcy wydaje się więc jasna.
Ponadto Hanna Gronkiewicz-Waltz odmawia przyjścia na rozprawę z powodu niekonstytucyjnego charakteru specorganu. Ta argumentacja jednak z prawnego punktu widzenia jest nieprawidłowa. W polskim porządku prawnym obowiązuje domniemanie konstytucyjności ustawy. Innymi słowy, należy ją uważać za zgodną z ustawą zasadniczą, dopóki inaczej nie stwierdzi Trybunał Konstytucyjny. Argument o niekonstytucyjności komisji weryfikacyjnej jest więc bardziej argumentem natury politycznej niż prawnej.
Czy komisja weryfikacyjna mogła ukarać Hannę Gronkiewicz-Waltz grzywnami?
Tak. Artykuł 18 ust. 2 ustawy stanowi, że strona, która mimo prawidłowego wezwania nie stawiła się bez uzasadnionej przyczyny albo bez zezwolenia kierującego rozprawą opuściła rozprawę komisji przed jej zakończeniem, może być ukarana grzywną do 3 tys. zł, a w razie ponownego niezastosowania się do wezwania – grzywną do 10 tys. zł.
Rzecz w tym, że pierwsze decyzje komisji weryfikacyjnej nakładające kary były obarczone wadą prawną. W ich sentencjach można było przeczytać, że grzywny są nakładane na prezydenta m.st. Warszawy. Czyli na organ. To oznacza, że Hanna Gronkiewicz-Waltz miała rację, wskazując, że komisja obciążyła grzywnami tak naprawdę mieszkańców Warszawy.
Prawidłowo wydana decyzja powinna określać, że karę nakłada się na Hannę Gronkiewicz-Waltz, prezydenta m.st. Warszawy.
Czy urząd skarbowy mógł zająć środki na rachunku Hanny Gronkiewicz-Waltz?
Tak. W ostatnich dniach emocje wzbudziła informacja, że 12 tys. zł zostało ściągniętych z prywatnego rachunku bankowego prezydent stolicy. Hanna Gronkiewicz-Waltz nazwała tę czynność bezprawiem. Jej zdaniem służby skarbowe powinny zaczekać z działaniem na rozpoznanie środków odwoławczych, które prezydent wniosła.
Podobnie na antenie RMF FM przekonywał poseł Borys Budka (PO), były minister sprawiedliwości.
– To jest dokładnie tak jak z mandatem. Jeżeli dostajemy mandat i się od niego odwołujemy, to do czasu rozpatrzenia takiego odwołania nie musimy go płacić. Jest zasada domniemania niewinności – wskazywał.
Porównanie było jednak niewłaściwe. Były minister pomylił ze sobą dwie procedury. Ta, która dotyczy pani prezydent, jest uregulowana w prawie o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Artykuł 61 par. 1 brzmi jednoznacznie: „Wniesienie skargi nie wstrzymuje wykonania aktu lub czynności”. To oznacza, że urząd skarbowy mógł zająć środki z rachunku Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jeśli ostatecznie przekona ona sąd do swych racji, pieniądze zostaną jej zwrócone.
Czy ostatnio wydana decyzja komisji w sprawie nieruchomości przy ul. Poznańskiej 14 daje szanse lokatorom na uzyskanie odszkodowań?
Tak, ale. Po raz pierwszy komisja weryfikacyjna zajęła się sprawą, w której najważniejszym elementem było pokrzywdzenie lokatorów. Odżył więc temat odszkodowań, których wypłaty zapowiadał wiceminister Patryk Jaki jeszcze przed uchwaleniem ustawy powołującej do życia komisję weryfikacyjną. Procedura pozwalająca na otrzymanie pieniędzy przez lokatorów nie jest jednak tak prosta, jak wielu z nich się wydaje.
Artykuł 33 ustawy o komisji przewiduje bowiem, że osobie zajmującej lokal w nieruchomości, w której sprawie komisja uchyliła decyzję, przysługuje od Warszawy odszkodowanie za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Pieniądze można jednak otrzymać dopiero po złożeniu wniosku o ich przyznanie. Jego rozpatrzenie wymaga z kolei kolejnej decyzji komisji weryfikacyjnej.
Ustawa przewiduje termin na zgłoszenie przez lokatorów żądania zapłaty. Wynosi on 30 dni od dnia, w którym decyzja uchylająca stała się ostateczna. Jako że decyzję komisji weryfikacyjnej można zaskarżyć do sądu, przypuszczać należy, że na odszkodowania w przypadku wielu nieruchomości będzie trzeba czekać nawet trzy, cztery lata. I to tylko przy założeniu, że sąd administracyjny utrzyma decyzję wydaną przez komisję weryfikacyjną w mocy.