Producenci rolni domagają się pisemnych zapewnień rządu o sfinansowaniu ich postulatów. Chcą również sprawdzenia kosztów produkcji nawozów przez Grupę Azoty oraz preferencyjnych cen ich sprzedaży.

– W czwartek o godz. 8 wracamy na przejście graniczne w Medyce i wznawiamy protest. Na razie planujemy protestować przez miesiąc, czyli do 4 lutego – poinformował DGP Roman Kondrów, lider podkarpackiego oddziału stowarzyszenia „Oszukana wieś”, które koordynuje trwające od ponad miesiąca rolnicze strajki.

W drugiej połowie grudnia do protestujących na polsko-ukraińskiej granicy farmerów przyjechała delegacja Ministerstwa Rolnictwa z szefem resortu Czesławem Siekierskim na czele. Uzgodniono czasowe zawieszenie protestu na okres świąt.

Stowarzyszenie domaga się m.in. dopłaty do niskiej ceny sprzedaży kukurydzy, przywrócenia przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa kredytów płynnościowych, a także utrzymania stawki podatku rolnego w 2024 r. na dotychczasowym poziomie. Wczoraj Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przekazało stowarzyszeniu pismo, w którym potwierdza, że zaakceptowało te trzy postulaty i przyjmie je do realizacji.

„Realizacja ww. postulatów dotyczy działań zaplanowanych i uruchamianych, gdzie proces ustaleń międzyresortowych, budżetowych i z Komisją Europejską wymaga czasu. Jednak każde z trzech wskazanych powyżej działań jest na pozytywnej ścieżce proceduralnej” – czytamy w piśmie MRiRW.

– Protest wznawiamy niezależnie od przyjętych ustaleń. Potrzebujemy konkretów i jasnych deklaracji na piśmie. Apelowaliśmy do ministra Siekierskiego, aby uzyskał od premiera Tuska zapewnienie, że w budżecie znajdą się środki na dopłaty dla rolników – mówił nam w środę przed południem Kondrów. – Nadal widzimy, że przez granicę przejeżdża ukraińskie zboże. Jako rolnicy nie mamy możliwości sprawdzić, czy faktycznie jedzie na Zachód, czy też rozlewa się po kraju. Jesteśmy w trakcie rozmów z Adamem Dziedzicem (poseł PSL – red.) i namawiamy go na przeprowadzenie kontroli poselskiej – dodał.

Wśród 10 rolniczych postulatów, pod którymi 23 grudnia podpisali się minister Siekierski i wiceminister Michał Kołodziejczak, jest również punkt dotyczący nawozów. Protestujący domagają się „przedstawienia kosztów produkcji nawozów przez Grupę Azoty oraz ich sprzedaży na rynek rodzimy w preferencyjnych cenach”.

Po wybuchu wojny w Ukrainie ceny nawozów znacząco wzrosły, gdyż zarówno Rosja, jak i Białoruś są ich czołowymi producentami. Finalnie UE nie zdecydowała się na objęcie nawozów sankcjami handlowymi, co – wraz z tanieniem gazu – przyczyniło się do spadku ich cen w drugiej połowie 2023 r. Nawożenie stanowi ok. 50 proc. kosztów produkcji zbóż i rzepaku w Polsce. Zdaniem producentów rolnych marże na nawozach produkowanych przez Grupę Azoty, która jest spółką Skarbu Państwa, są zbyt wysokie. – Chodzi nam o wyjaśnienie, ile Azoty zarabiają na ich produkcji. Kwestia preferencyjnej sprzedaży jest szerokim postulatem, chcemy sprawdzić możliwość wpłynięcia rządu na obniżkę cen tych produktów, by ograniczyć koszty produkcji żywności w Polsce – tłumaczy Kondrów. Dodaje jednocześnie, że jest to poboczny postulat, którego realizacja może zostać rozłożona w czasie.

Grupa Azoty, zapytana przez DGP o postulaty protestujących rolników, podkreśla, że prowadzi politykę sprzedaży nawozów w kraju w oparciu o współpracę z ogólnopolskimi autoryzowanymi dystrybutorami i wystandaryzowane umowy. – Umowy handlowe z dystrybutorami obowiązują w całym roku nawozowym, który trwa od czerwca do maja kolejnego roku – wyjaśnia.

Zauważa też, że głosy rolników dotyczące wysokich cen środków do produkcji, w tym nawozów, często powracają w debacie publicznej. „Temat ten pojawiał się szczególnie w 2022 r., kiedy ceny nawozów azotowych odnotowały historyczne wzrosty z uwagi na rekordowo wysokie ceny gazu. Od połowy 2023 r. ceny nawozów azotowych w Polsce i w Europie znacząco się ustabilizowały i powróciły do poziomów z połowy 2021 r.” – czytamy w odpowiedzi na pytania DGP.

Grupa Azoty zwraca uwagę na konkurencję na rynku polskim ze strony produktów spoza UE. – Warto jednak podkreślić, że koszty gazu, energii, surowców, pracy i opłaty środowiskowe na tamtych rynkach produkcyjnych są znacząco niższe od poziomów obowiązujących w UE – dodaje spółka. ©℗

Notowania cen nawozów azotowych (dol. /t) / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe