W czwartek za uchwaleniem ustawy głosowało 445 posłów, przeciw był jeden poseł, nikt się nie wstrzymał.

Teraz nowela Prawa łowieckiego trafi pod obrady Senatu.

Projekt nowelizacji Prawa łowieckiego był inicjatywą Senatu i konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z maja 2019 roku, który uznał dotychczasowe przepisy ws. odszkodowań za sprzeczne z ustawą zasadniczą.

Reklama

Zgodnie z obowiązującym prawem odszkodowania nie przysługują posiadaczom uszkodzonych upraw lub plonów rolnych, którzy nie wyrazili zgody na budowę przez dzierżawcę lub zarządcę obwodu łowieckiego urządzeń lub wykonywania zabiegów, które mają zapobiegać szkodom.

Senacka nowela Prawa łowieckiego rozszerza możliwość ubiegania się o odszkodowania od myśliwych. Zgodnie z nowymi przepisami, prawo do odszkodowania będzie przysługiwało także tym, którzy nie wyrazili zgody na budowę urządzeń zapobiegających szkodom, jeśli powstałe szkody nie pozostawały z związku przyczynowym z odmową zgody na budowę takich urządzeń, a także, gdy powstałe szkody zostały wyrządzone podczas polowania.

W trakcie prac nad nowelą w Sejmie wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka przyznał, że skutki finansowe ustawy, jeśli chodzi o wzrost odszkodowań jest trudny do oszacowania, choć zapewne będą one wyższe.

Siarka podkreślił, że z roku na rok kwota odszkodowań jakie wypłacane są rolnikom z tytułu szkód łowieckich rośnie. W sezonie łowieckim 2018/19 wyniosły one 61 mln zł, a 2019/2020 – 104 mln zł. Wyjątek stanowił sezon 2020/2021, w którym wypłacono 58 mln zł rekompensaty. Wynikało to jednak z roku covidowego i tego, że przez długi czas nie było można w ogóle prowadzić polowań - wyjaśniał przedstawiciel MKiŚ. Wiceminister wskazał ponadto, że w zakończonym już roku łowieckim złożono ok. 45 tys. wniosków o odszkodowania. Rok wcześniej było to 60 tys. wniosków.

Wiceszef MKiŚ zaznaczył ponadto, że skala konfliktów związanych z szacowaniem szkód - wbrew temu co się często słyszy - jest w sumie niewielka, bo na 45 tys. szacowań zakończonych protokołem, tylko w 1460 sprawach odwołano się do nadleśnictwa, a jedynie w 34 przypadkach sprawę skierowano do sądu.