Organ decyduje formalnie

Jeśli więc strona postępowania nie dostarczy dowodów niewinności, organ kontrolny nie ma żadnych możliwości upewnienia się, że naruszenie nie miało miejsca. O tym, czy decyzja administracyjna nakładająca karę zostanie wydana, decyduje więc wskazanie ze strony Kapsch.

– Oczywiście jest możliwe, by określone czynności gromadzenia materiału dowodowego i ich analizy zostały przekazane jakiemuś innemu, zewnętrznemu podmiotowi, w drodze umowy, zwłaszcza że ma to umocowanie ustawowe – twierdzi prof. Hubert Izdebski, administratywista z Uniwersytetu Warszawskiego.

– Jednak skoro to organ kontrolny w imieniu państwa formalnie wydaje decyzję administracyjną, to i on ponosi pełną odpowiedzialność. Komu on powierzy zebranie materiałów do ustalenia stanu faktycznego, to już jego zmartwienie, ale skoro on odpowiada, to musi mieć możliwość zweryfikowania faktów – uważa prof. Izdebski.

Zwłaszcza że kara pieniężna nałożona w drodze decyzji administracyjnej ma rygor natychmiastowej wykonalności.

– A to oznacza, że wniesienie odwołania nie wstrzyma jej wykonania. Dopiero uchylenie decyzji nakładającej karę pieniężną wskutek uwzględnienia odwołania będzie powodowało obowiązek zwrotu kary przez organ kontrolny – wyjaśnia dr Wojciechowska.

Widmo bankructwa

Sankcje za przejazd bez opłacenia e-myta wynoszą 3 tys. za jedną bramkę wyposażoną w kamerę (1,5 tys., jeśli opłata za przejazd wniesiona była w niepełnej wysokości). Każdy przejazd pod taką bramką stanowi zaś pojedyncze naruszenie i podstawę do przeprowadzenia odrębnego postępowania administracyjnego.

A zarówno liczba postępowań przeciwko jednemu kierowcy, jak i suma kar mogą być nieograniczone. Jeśli więc nawet decyzja o nałożeniu kary okaże się błędna, to zanim sąd administracyjny ją uchyli, przedsiębiorca zdąży już zbankrutować.

– Zgodnie z zasadami odpowiedzialności Skarbu Państwa za bezprawne działanie organów państwowych przedsiębiorcy należeć się będzie odszkodowanie z tytułu poniesionych kosztów i strat. Za cudze winy będzie więc odpowiadał Skarb Państwa. Dlatego w umowie z operatorem systemu powinna być zapisana jego odpowiedzialność regresowa za błędnie wydane decyzje – mówi prof. Izdebski.

Umowa między GDDKiA a firmą Kapsch pozostaje jednak tajna.