Powtarzanie mitów o ACTA 2 i ograniczaniu dostępu do informacji w sieci to nic innego jak dezinformacja i kłamstwa rozsiewane dla celów politycznych – mówi Jacek Wojtaś z Izby Wydawców Prasy.

Czy to prawda, że Parlament Europejski właśnie przyjął przepisy, które wprowadzą cenzurę internetu?

Nie. Takie twierdzenie to celowa manipulacja i straszenie użytkowników. Art. 13, który mówi o konieczności usuwania materiałów w przypadku niezawarcia umowy licencyjnej, dotyczy tylko wąskiej grupy portali. Chodzi o tzw. dostawców usług udostępniania treści online, jak ujmuje to dyrektywa. Jednym z głównych celów ich działalności jest udzielanie dostępu do materiałów zamieszczanych przez użytkowników przy zastosowaniu optymalizacji treści – czyli aktywnego promowania ich w celach zarobkowych. W przyjętym tekście dyrektywy zawarto również definicję negatywną, która precyzuje, że portale będące mikro- i małymi przedsiębiorcami, a także encyklopedie online (np. Wikipedia) czy internetowe repozytoria, nie będą objęte tą regulacją. W lipcu jeszcze były obawy, że małe firmy i start-upy nie poradzą sobie z obowiązkiem monitorowania treści. Te podmioty w wyniku kompromisowych poprawek zostały z zakresu regulacji wyłączone. Nie ma więc mowy o cenzurze internetu. Przepisy obejmą tylko wielkich graczy, którzy już dzisiaj stosują odpowiednie mechanizmy filtrowania.