Śmieciówki stanowiły dużą część zeszłorocznej, rekordowej liczby ofert pracy
Oferty pracy i bezrobocie / Dziennik Gazeta Prawna
W ubiegłym roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy prawie 1,3 mln ofert zatrudnienia dla bezrobotnych. To najwyższa liczba od co najmniej 2000 r., od kiedy dostępne są tego rodzaju statystyki.
Ilość nie szła jednak w parze z jakością. Dużo było propozycji zatrudnienia na umowy śmieciowe, czyli na umowy-zlecenia albo umowy o dzieło. – W pierwszej połowie ubiegłego roku mieliśmy wręcz zalew tego typu ofert – przyznaje Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy (PUP) w Kwidzynie. O dużej liczbie takich zgłoszeń mówi także Irena Lebiedzińska, wicedyrektor PUP w Opolu. – Wśród ofert nadesłanych do urzędu aż 30 proc. przypadało na umowy-zlecenia, umowy o dzieło i umowy agencyjne. – W Powiatowym Urzędzie Pracy w Żaganiu umowy-zlecenia są widoczne, ale nie przeważają – twierdzi z kolei Wioletta Tybiszewska, dyrektor PUP.
Nie ma oficjalnych statystyk, które pokazywałyby, jaką część zgłoszeń w skali całego kraju stanowią śmieciówki, ale z wypowiedzi naszych rozmówców wynika, że jest ich sporo.
Nie cieszą się one zainteresowaniem bezrobotnych, ponieważ proponowane zajęcia są zwykle na krótki okres i za niskie wynagrodzenia. Z centralnej bazy ofert pracy wynika np., że w umowach-zleceniach za godzinę pracy proponuje się często tylko 7–8 zł. To oznacza, że po przepracowaniu w miesiącu 180 godzin można zarobić brutto zaledwie 1260–1440 zł. Ale to niejedyny mankament. Bo na przykład pracownik zatrudniony na umowę-zlecenie nie ma co do zasady prawa do płatnego urlopu, choć zleceniodawca i zleceniobiorca mogą przewidzieć kilkudniowe płatne przerwy. Przy tego rodzaju zatrudnieniu trudno też jest uzyskać m.in. kredyt.
Wzrost liczby ofert pracy związany ze stabilnym wzrostem gospodarczym spowodował jednak duży spadek bezrobocia – w grudniu ubiegłego roku liczba zarejestrowanych osób bez zatrudnienia była o 261 tys. mniejsza niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Poprawa na rynku pracy sprawiła, że pracodawcy mają już czasem kłopoty ze znalezieniem fachowców. – Dlatego coraz częściej kuszą potencjalnych pracowników umowami na czas nieokreślony. Jeden z pracodawców informację o tym zamieścił nawet na plakatach rozklejonych na mieście – mówi dyr. Bartnicki. – U nas również mamy wyraźny wzrost liczby ofert pracy ze stałymi umowami – ocenia Zdzisław Szramowski, dyrektor PUP w Ostródzie.
Jest jeszcze inna zmiana. – Wprawdzie wśród ofert przeważają propozycje zatrudnienia za minimalne wynagrodzenie, które w tym roku wynosi 1850 zł, ale przybywa też ofert z wyższą płacą – twierdzi Irena Lebiedzińska.
– Ponadto w ofertach pracy z minimalnym wynagrodzeniem pojawiają się coraz częściej obietnice, że płaca wzrośnie po określonym czasie, na przykład po okresie próbnym – zauważa dyr. Tybiszewska.
Pracodawcy dostosowują się więc do sytuacji na rynku pracy, na którym coraz mniej jest osób bez zajęcia, które mają już coraz większe wymagania związane z płacą i formą zatrudnienia.