Składki od pracodawców, które powinny być kierowane na aktywizację bezrobotnych, refundowanie wynagrodzeń młodocianych pracowników czy szkolenia trafiają też na Fundusz Solidarnościowy oraz 13. i 14. emeryturę. Na to nie ma zgody firm.

10,6 mld zł będzie wynosić plan finansowy Funduszu Pracy (FP) na 2024 r. Taką kwotę przewiduje projekt ustawy budżetowej na przyszły rok i oznacza to, że będzie wyższy o 1 mld zł w porównaniu z tegorocznym. Jednocześnie będzie to kolejny rok, w którym przychody tego funduszu będą uszczuplone na rzecz Funduszu Solidarnościowego, co negatywnie oceniają pracodawcy. Ich zdaniem pieniądze, które mają służyć wspieraniu zatrudnienia, nie powinny być przez rząd wydawane na inne zadania.

Więcej na staże i szkolenia

Planowany na przyszły rok wzrost wydatków obejmie m.in. kwotę przewidzianą na wypłatę zasiłków dla osób, które straciły pracę. Na ten cel w budżecie FP zostało zapisanych 2,47 mld zł, podczas gdy w tym roku jest to 2,3 mld zł.

– Sytuacja na rynku pracy jest o tyle dobra, że wydaje się, że zwiększenie puli pieniędzy na to świadczenie nie jest spowodowane spodziewanym przez rząd wzrostem stopy bezrobocia, bo ta w przyszłym roku ma utrzymywać się na zbliżonym do obecnego poziomie. Raczej jest to kwestia uwzględnienia waloryzacji zasiłku, która jest oparta na wskaźniku inflacji – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Zgodnie z planem finansowym zwiększeniu ulegnie też kwota na programy na rzecz promocji zatrudnienia, łagodzenia skutków bezrobocia i aktywizacji zawodowej. Chodzi tutaj o pieniądze, które powiatowe urzędy pracy (PUP) otrzymują na finansowanie m.in. staży, szkoleń, prac interwencyjnych, wyposażenia stanowisk pracy czy udzielanie dotacji na założenie działalności gospodarczej. W tym roku na instrumenty aktywizacji przeznaczono 3,45 mld zł, a w 2024 r. będzie to 3,64 mld zł. Jednak, jak zwraca uwagę Monika Fedorczuk, dyrektor Urzędu Pracy w Warszawie, trudno powiedzieć, czy dzięki temu wzrostowi uda się zaktywizować większą liczbę osób bezrobotnych.

– Trzeba pamiętać, że kwoty wielu form wsparcia są powiązane z tym, ile wynosi przeciętne wynagrodzenie. Przykładowo na podjęcie działalności gospodarczej osoba bezrobotna może otrzymać maksymalnie sześciokrotność średniej pensji – wyjaśnia Monika Fedorczuk.

W związku z tym, że przeciętna płaca rośnie (rząd prognozuje, że w przyszłym roku jej wzrost wyniesie 9,8 proc.), będą też rosły kwoty poszczególnych instrumentów aktywizacji. W efekcie zwiększenie wydatków na tę pozycję w planie finansowym FP nie musi przełożyć się na to, że więcej pracodawców i osób bezrobotnych skorzysta z pomocy PUP.

Wyższa refundacja

Kolejnym wydatkiem FP, który będzie w przyszłym roku wyższy, jest refundacja wynagrodzeń młodocianych pracowników zatrudnianych przez pracodawców w ramach przygotowania zawodowego. Jest to konsekwencja dokonanej przez rząd nowelizacji rozporządzenia z 25 czerwca 2014 r. (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1581 ze zm.), które określa stawki refundacji. W wyniku wprowadzonych zmian zostaną one podniesione i co istotne – nastąpi to już od września tego roku. To pociąga zaś za sobą konieczność zwiększenia wydatków na refundację wynagrodzeń jeszcze w obecnym planie finansowym FP – z 550 mln zł do 750 mln zł, a w 2024 r. będzie to już 1 mld zł.

Inną pozycją, w przypadku której w planie finansowym FP na przyszły rok został przewidziany wzrost, jest Krajowy Fundusz Szkoleniowy (KFS). To z tej wydzielonej puli środków pracodawcy mogą uzyskać dofinansowania do szkoleń pracowników, którzy potrzebują podniesienia lub uzupełnienia posiadanych kwalifikacji. W 2024 r. w KFS będzie do dyspozycji prawie 300 mln zł (w tym roku jest to 277 mln zł).

Ponadto, tak jak w poprzednich latach, wśród wydatków FP znajdą się takie, które nie są związane bezpośrednio z przeciwdziałaniem bezrobociu. Do tych największych należą wydatki na pracownicze plany kapitałowe – choć akurat w tym przypadku będą one niższe w przyszłym roku, bo spadną z 740 mln zł do 680 mln zł – oraz na program „Maluch+”, który finansuje tworzenie żłobków i klubów dziecięcych (tu kwota pozostaje bez zmian – 250 mln zł).

Okrajanie funduszu

W przyszłym roku poza wydatkami mają wzrosnąć też przychody FP. Ich podstawowym źródłem jest składka naliczana od wynagrodzeń pracowników, a ponieważ liczba pracujących Polaków osiągnęła rekordowy pułap ponad 17 mln osób, to i przychody z tego tytułu są wyższe. Problem w tym, że od 2019 r., kiedy zaczął działać Fundusz Solidarnościowy (FS), należność na FP jest zmniejszana na jego rzecz. Co więcej, o ile początkowo podział składki wyglądał w ten sposób, że 1,45 proc. trafiało na FP, a 1 proc. na FS, to w 2021 r. nastąpiła zmiana i od tego momentu jest tak, że 1 proc. zasila FP, a 1,45 proc. – FS. Ta zasada będzie utrzymana również w 2024 r. Jest to zaś spowodowane tym, że pierwotnie FS miał finansować różne formy wsparcia skierowane do osób niepełnosprawnych, ale potem dostał do realizacji dodatkowe zadania, w tym wypłatę 13. i 14. emerytury, a to pociągnęło za sobą konieczność zapewnienia mu większej kwoty pieniędzy, aby mógł pokrywać nowe wydatki. Stało się tak mimo sprzeciwu ze strony pracodawców, którzy dalej podtrzymują swoje krytyczne stanowisko w tej sprawie.

– Można powiedzieć, że doszło do przekształcenia części składki na FP na dodatkową składkę emerytalną, bo jej zasadniczym celem jest finansowanie dodatkowych świadczeń dla emerytów i rencistów – podkreśla Łukasz Kozłowski.

Również Robert Lisicki z Konfederacji Lewiatan zwraca uwagę, że jest to działanie całkowicie sprzeczne z celem, jakiemu ma służyć FP i odprowadzana na niego należność.

– Jest nim nie tylko zwiększenie zatrudnienia, lecz także wsparcie w utrzymaniu pracy. Dlatego w sytuacji gdy stopa bezrobocia jest dość niska, trzeba zwiększać wydatki na KFS, czyli na przekwalifikowanie i uzupełnianie kwalifikacji, a nie wykorzystywać FP na finansowanie 13. i 14. emerytury. Jest to istotne zwłaszcza w obliczu wyzwań, które stoją przed rynkiem pracy, postępującą coraz szybciej transformacją cyfrową i rozwojem zielonej gospodarki – wskazuje.

©℗

Pieniądze nie tylko na zasiłki i szkolenia / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe