Urzędnicy pod koniec roku mogą zawsze liczyć na dodatkowe pieniądze. I to aż z trzech źródeł. Pierwsze to tzw. resztówki z funduszu nagród. Pieniądze pochodzą tu z oszczędności powstałych z powodu długotrwałych zwolnień lekarskich, urlopów rodzicielskich i bezpłatnych. Pracownikom zazwyczaj nie są wtedy wypłacane nagrody i część środków pozostaje w budżecie. Ten rok jest pod tym względem wyjątkowo skromny, bo fundusze nagród zostały zamrożone z powodu pandemii. Bonusy mogły być tylko wypłacane z oszczędności i tylko za szczególne osiągnięcia. Drugie źródło to dodatek motywacyjny dla pracowników budżetówki wprowadzony nowelizacją ustawy okołobudżetowej. Trzecie to dodatki zadaniowe, które są przyznawane członkom korpusu służby cywilnej za wykonywanie zadań wykraczających poza zakres ich obowiązków, za zadania występujące okresowo i incydentalnie. O ich przyznaniu decydują dyrektorzy generalni. Dobrosław Dowiat-Urbański, szef służby cywilnej, tłumaczy, że nie ma przeciwwskazań, by dodatki te łączyć.
Zdaniem ekspertów wypłata dodatkowych pieniędzy to sposób na zatrzymanie w urzędach specjalistów. - Ludzie zaczną odchodzić, jeśli nie będzie się doceniać tych najlepiej pracujących - podkreśla Stefan Płażek, adwokat i adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Dzielenie pieniędzy
Reklama
Podobnie uważają szefowie urzędów, którzy dodatkowo często są naciskani przez związki zawodowe. Do 3 grudnia należało powiadomić ministra finansów, czy pieniądze na nowy dodatek motywacyjny zostaną wydane w tym roku, czy też przejdą na kolejny rok budżetowy. Z sondy DGP wynika, że większość instytucji zdecydowała się na to, aby wypłacić je jeszcze w tym roku. Jak nieformalnie przyznają, robią to z obawy, że w przyszłym roku rząd zacznie szukać oszczędności w kieszeniach m.in. członków korpusu służby cywilnej.
Środki na specjalne dodatki motywacyjne zgodnie z ustawą z 19 listopada 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2021 (Dz.U. z 2020 r. poz. 2400) musiały zostać uzgodnione z przedstawicielami zakładowej organizacji związkowej i podzielone na transze.

Reklama
- Negocjacje były trudne, bo nasze kierownictwo chciało, by najwyższe kwoty (po 10 tys. zł) trafiły do dyrektorów. Stanęło jednak na tym, że zwykły pracownik otrzyma więcej niż 4,5 tys. zł, kierownik 5 tys. zł, a dyrektor 5,5 tys. zł takiego świadczenia. Średnio na jednego pracownika w urzędzie przypadnie jednorazowo 3,6 tys. zł brutto - relacjonuje Robert Barabasz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim.
Podkreśla, że tam, gdzie nie działają związki, największe bonusy otrzymują dyrektorzy i znajomi szefów urzędów.
(Nie) każdemu po równo
Choć Dobrosław Dowiat-Urbański w rozmowie z DGP („Przyszłoroczne podwyżki dla urzędników są całkiem przyzwoite”, w DGP nr 218/2021) mówił, że jest przeciwny przyznawaniu specjalnych nagród wszystkim pracownikom, większość szefów urzędów zdecydowała inaczej.
Marek Strączek, dyrektor generalny Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego, poinformował DGP, że specjalny dodatek motywacyjny wypłacono 88 proc. pracowników. Najmniej, bo 2,5 tys. zł, otrzymał pracownik na stanowisku rzemieślnika, a najwięcej dyrektorzy - 6,5 tys. zł.
- Zgodnie z moim zarządzeniem dopuszczono możliwość zróżnicowania wysokości dodatków w celu wyróżnienia za duże zaangażowanie w wykonywaniu zadań i zmobilizowania pracowników do bardziej efektywnej pracy - tłumaczy Marek Strączek. Deklaruje, że jeszcze w grudniu wypłaci nagrody z oszczędności uzyskanych w 2021 r., które będą się wahać od 1 tys. zł do 4 tys. zł brutto.
W Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim najwyższe dodatki otrzymali pracownicy mający wiedzę i umiejętności konkurencyjne na rynku pracy, których odejście wpłynęłoby negatywnie na poziom załatwianych spraw oraz ponoszący odpowiedzialność za koordynację pracy innych osób. Dawid Pius z Wielkopolskiego Urzędu Wojewódzkiego wyjaśnia, że najniższy dodatek motywacyjny wyniósł 1,6 tys. zł, a najwyższy 5,1 tys. zł brutto. Tylko 10 proc. załogi nie otrzymało specjalnego dodatku motywacyjnego.
W Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie pieniądze trafiły niemal do wszystkich zatrudnionych, bo do 91 proc. pracowników. Związki zgodziły się, aby najmniejsze świadczenie wyniosło 400 zł brutto, a najwyższe nieco ponad 1,8 tys. zł.
Jeśli chodzi o dodatki motywacyjne w urzędach centralnych, dowiedzieliśmy się tylko, że w resorcie spraw zagranicznych dolne widełki wyniosły zaledwie niewiele ponad 3 zł, a górne ok. 5,3 tys. zł brutto. Resort finansów nie chciał zdradzić, jak podzielił środki, zaznaczył tylko, że w zależności od stanowisk świadczenie to nie może być niższe niż 500 zł lub 1 tys. zł.
Rok 2022 wciąż chudy
W przyszłym roku fundusze wynagrodzeń dla urzędników mają wzrosnąć o 4,4 proc., ma też zostać przywrócony 3-proc. fundusz nagród. Dobrosław Dowiat-Urbański podczas wspomnianej już rozmowy z DGP wyliczył, że procentowy wzrost wynagrodzeń będzie niższy od zapowiadanego. Wskazywał, że budżet wynagrodzeń na 2022 r. wzrósł względem budżetu na 2021 r. o 8,5 proc. W styczniu tego roku, gdy był ustanawiany, wzrósł zaledwie o 1 proc. wobec 2020 r. Dopiero później sytuacja była na tyle dobra, że w październiku br. na wynagrodzenia przeznaczono dodatkowe pieniądze i w sumie fundusz wynagrodzeń został zwiększony o 6,4 proc. względem 2020 r.
Robert Barabasz podkreśla, że ostatnie dni roku są jedyną okazją do osłodzenia urzędnikom niskich zarobków. Wskazuje, że w jego urzędzie od nowego roku ok. 40 proc. zatrudnionych będzie zarabiało na poziomie płacy minimalnej.
Ile można zarobić w rządowym urzędzie / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe