W tym roku na zlecanie prywatnym agencjom przez urzędy pracy zaplanowano w Funduszu Pracy 60 mln zł. Ogromna większość tych pieniędzy nie zostanie jednak wykorzystana. Ministerstwo Pracy zaoferowało wojewódzkim pośredniakom, że przekaże im 20 proc. tej kwoty, czyli 12 mln zł.

– Zostaną one wydane na diagnozę sytuacji zawodowej bezrobotnych oraz zaprojektowanie działań aktywizacyjnych, które będą wobec nich stosowane – informuje Krzysztof Sołtys z Wojewódzkiego Urzędu Pracy (WUP) w Kielcach.

Zamrożone pieniądze

Okazuje się, że nowy model kontraktacji takich usług przez WUP będzie potrzebował dużo czasu na rozruch. Urzędy w Olsztynie, Toruniu i Kielcach przewidują, że agencje będą mogły zacząć działania aktywizacyjne dopiero w 2015 r. WUP w Szczecinie planuje rozpoczęcie realizacji zlecania usług w II lub III kwartale 2015 r. Nieliczne urzędy, np. łódzki, zakładają, że uda się to pod koniec bieżącego roku.

Na możliwość wykorzystania na ten cel środków Funduszu Pracy w tym roku niefortunnie wpłynął też termin wejścia w życie nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 674 ze zm.). Zaczęła ona obowiązywać w połowie roku budżetowego (od 27 maja 2014 r.). Jest mało prawdopodobne, aby do końca grudnia udało się wyłonić agencje zatrudnienia i zacząć zlecać im aktywizację.

– Pozyskanych środków na ten cel nie uda się więc wykorzystać i zgodnie z zasadą rocznego budżetowania zostaną one zwrócone do ministerstwa – wskazuje Krzysztof Sołtys.

– Miejmy nadzieję, że na przełomie roku nie będzie problemu z zachowaniem ciągłości finansowania tych działań – dodaje Maciej Smolarek z WUP w Toruniu.

Długotrwałe procedury

Przekazanie aktywizacji bezrobotnych z urzędu pracy do agencji zatrudnienia to jedno z długo oczekiwanych rozwiązań, które ma wspomóc publiczne pośredniaki w zajmowaniu się grupą osób zakwalifikowanych do III profilu, mających trudności ze znalezieniem pracy z powodu problemów społecznych, czy zdrowotnych. Filarem pomocy dla nich jest Program Aktywizacja i Integracja, który zakłada połączone działania urzędów pracy i ośrodków pomocy społecznej. O trudnościach w jego realizacji pisaliśmy miesiąc temu w DGP. Zlecanie usług aktywizacyjnych agencjom przewidziane jest jako drugi co do ważności instrument wsparcia osób z III profilu. Okazuje się jednak, że również ta forma nie będzie szybko dostępna dla bezrobotnych w najtrudniejszej sytuacji.

Odpowiedzialne za to są przede wszystkim skomplikowane procedury wyboru agencji. Musi to nastąpić w drodze przetargowej, zgodnie z wymogami prawa zamówień publicznych.

– Procedura ta zajmie kilka miesięcy. Mają na to wpływ m.in. terminy ustawowe, np. na zbieranie ofert od uczestników przetargu, czy dokonanie uzgodnień w drodze negocjacji. Mogą ją wydłużyć także działania podmiotów biorących udział w przetargu, np. zaskarżenie decyzji podejmowanych w toku postępowania – wyjaśnia Maciej Smolarek.

Dodaje, że może się też zdarzyć, że z uwagi na niezadowalającą jakość ofert urząd odstąpi od wyłonienia zwycięzcy i ponownie przeprowadzi procedurę. Wreszcie sprawność zlecania zależy od współpracy z powiatowymi urzędami w wyłanianiu odpowiednich osób do udziału w aktywizacji.

Uruchomienie procedur przetargowych zależy od tego, jak szybko resort pracy zadecyduje o przyznaniu regionom środków z Funduszu Pracy. Jak informuje ministerstwo, wpłynęły już do niego deklaracje od marszałków województw co do zapotrzebowania na środki. Obecnie trwają prace nad ich podziałem między regiony.

Alternatywa w powiatach

Nie wiadomo też, czy przekazywanie bezrobotnych do agencji będzie się cieszyć takim powodzeniem, jak pierwotnie przewidywano.

– Obserwujemy zainteresowanie, choć oczywiście nie całej branży, tylko poszczególnych agencji. Ciągle jeszcze czekamy na informację, jak zlecanie aktywizacji będzie wyglądać i czy rzeczywiście będzie ono atrakcyjne – tłumaczy Agnieszka Zielińska, kierowniczka Polskiego Forum HR, organizacji zrzeszającej agencje zatrudnienia.

Jak wskazuje Łukasz Komuda, ekspert z Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, model zlecania działań aktywizacyjnych agencjom przez województwa jest mało elastyczny, bo konieczne są przetargi, a także wytypowanie grupy co najmniej 200 bezrobotnych z jednego powiatu. W związku z tym szacuje, że skorzysta z niego co dziesiąty powiat.

Remedium mogłoby być zlecanie usług samodzielnie przez powiatowe urzędy pracy – z pominięciem procedur organizowanych na szczeblu województwa. Taka możliwość istnieje już od 2008 r., ale nie cieszyła się popularnością. Niedawna nowelizacja przepisów uatrakcyjniła jednak to narzędzie, np. skrócono czas wymaganego zatrudnienia bezrobotnego z 12 do 6 miesięcy i zrezygnowano z narzucania w umowie z agencją terminu, w którym musi się ona wywiązać z zobowiązania.

– Zmiany w zakresie takiego kontaktowania usług nie są jednak powszechnie znane, bo pojawiły się dopiero na etapie prac nad nowelizacją w komisjach sejmowych. Nie bez znaczenia jest też to, że ministerstwo dotychczas promowało wyłącznie zlecanie aktywizacji na dużą skalę, w formule realizowanej przez województwa – zauważa Łukasz Komuda.

Jego zdaniem rozwiązanie w wersji mikro, choć nieco mniej opłacalne (maksymalne wynagrodzenie dla agencji wynosi najwyżej 150 proc. przeciętnego wynagrodzenia), może być jednak atrakcyjne.

– Powiatowy urząd pracy może przekazać agencji do aktywizacji nawet jednego bezrobotnego i nie musi realizować przetargu w trybie zamówienia publicznego, jeśli jego wartość będzie niewielka. Dzięki tym zmianom zlecanie usług agencjom przez PUP ma szansę wreszcie ożyć – podkreśla Łukasz Komuda.