Państwo nie jest pracodawcą, dlatego dysproporcje płacowe w urzędach państwowych nie prowadzą do dyskryminacji.
Reklama
Z analizy departamentu służby cywilnej KPRM „Zatrudnienie i wynagrodzenia w służbie cywilnej”, wynika, że w obrębie administracji publicznej najwięcej zarabia się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie, z trzynastką to 7997 zł. Nieco gorzej opłacani są urzędnicy w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego – zarabiają 7836 zł z dodatkowym wynagrodzeniem rocznym, oraz w Ministerstwie Finansów (7743 zł). To więcej niż w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie takie wynagrodzenie wyniosło 7473 zł. Najmniej w resortach zarabiają z kolei osoby zatrudnione w Ministerstwie Zdrowia – przeciętne miesięczne wynagrodzenie w 2012 r. wyniosło tam 5854 zł. Taka rozbieżność może zastanawiać, dlatego warto przyjrzeć się, co wynika z przepisów i czy dochodzi w takim przypadku do naruszenia zasady niedyskryminacji.
Na początku należy wyjaśnić, że kodeks pracy zerwał z pojęciem państwa jako pracodawcy. Zatrudniającym nie jest więc państwo, lecz określona jednostka, w której dana osoba faktycznie pracuje (tj. na rzecz której wykonuje swoje obowiązki) i której podlega (wykonuje polecenia służbowe jej przedstawicieli). Różnice w poziomie wynagrodzenia pomiędzy poszczególnymi resortami powinny być rozpatrywane w kategorii wahań płacowych pomiędzy niezależnymi pracodawcami. Przykładowo, każde ministerstwo ma swój własny regulamin organizacyjny, wskazujący na zasady podległości i nadrzędności, wyodrębnienie poszczególnych komórek i zespołów oraz na zakres wykonywanych przez poszczególne zespoły i osoby zadań.
Wszystko to wspiera teorię odrębnego pracodawcy. Spojrzenie na resort jako na osobny podmiot zatrudniający ma ogromne konsekwencje w zakresie prawa pracy. Wśród licznych skutków występują te, które dotyczą poziomu płac i zasady niedyskryminacji. Póki co do dyskryminacji może dojść jedynie w ramach zatrudnienia przez tego samego szefa. Biorąc pod uwagę obecny stan prawny, porównywać w zakresie wynagrodzeń mogą się wyłącznie pracownicy jednego pracodawcy. I do tego nie wszyscy. Analogiczną płacę powinni otrzymywać ci współpracownicy, którzy wykonują jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości (art. 183c k.p.). Okoliczność, że pomiędzy poszczególnymi resortami istnieją różnice w poziomie płac (nawet na bardzo zbliżonych rodzajowo stanowiskach), jest więc z formalnego punktu widzenia bez znaczenia. Przykładowo, w obecnym stanie prawnym pracownik wykonujący w Ministerstwie Zdrowia dokładnie te same zadania, co podwładny z Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie może twierdzić, iż – z uwagi na niższą od kolegi płacę – padł ofiarą dyskryminacji. Taki zatrudniony może szukać płacowego punktu odniesienia wyłącznie wśród osób pracujących u tego samego pracodawcy. Ma więc prawo porównywać się z innymi pracownikami Ministerstwa Zdrowia, którzy wykonują jednakową pracę lub pracę o jednakowej wartości (w rozumieniu wspomnianego już art. 183c k.p.).
Podstawa prawna
Art. 183c ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 1998 r. nr 21, poz. 94 z późn. zm.).

Patrycja Zawirska radca prawny, of counsel kierujący zespołem prawa pracy w K&L Gates Jamka sp. k.