Autopromocja

Związki zawodowe są skuteczne, ale tylko połowicznie

Związki zawodowe skarżą się do PIP
Związki zawodowe skarżą się do PIPDGP
30 lipca 2013

Połowa zgłaszanych przez ich działaczy problemów jest uzasadniona, niewiele ponad 1/3 – nie. – W pozostałych przypadkach postępowanie dowodowe prowadzone przez inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy nie pozwoliło na zweryfikowanie zarzutów – wylicza Danuta Rutkowska, rzeczniczka PIP.

Związki niezbyt często skarżą się do inspekcji. W pierwszym półroczu 2013 r. trafiło od nich 541 spraw. W całym 2011 r. było ich 1126, a w roku ubiegłym 1036. Co czwarta dotyczyła wynagrodzeń oraz innych świadczeń wynikających ze stosunku pracy. O ile w 2011 r. na wnioski związków inspekcja nakazała zapłacić pracodawcom nieco ponad 10 mln zł, o tyle w roku ubiegłym było to już prawie 25 mln zł. Na drugim miejscu wśród poruszanych spraw jest nawiązywanie i rozwiązywanie stosunku pracy (17 proc. wszystkich skarg). W tym roku związki mocno walczą też o swoje własne prawa. Trzecim najczęściej poruszanym w skargach do PIP tematem było właśnie przestrzeganie ich uprawnień. Popularnym naruszeniem prawa było także nieprzestrzeganie norm BHP. W tym roku PIP codziennie wydaje po trzy decyzje nakazujące usunięcie uchybień stwierdzonych w tym obszarze.

– Komisja Krajowa „Solidarności” nie prowadzi statystyk związanych z liczbą wygranych w sądach pracy. Wynika to przede wszystkim z tego, że pracownicy zwracają się bezpośrednio do regionów, które mają swoich prawników. W sumie są to setki spraw, które zazwyczaj kończą się wygraną strony pracownika wspieranego przez związek – komentuje Magdalena Buchowska z biura prasowego NSZZ „Solidarność”.

Wśród ostatnich głośnych wygranych można wymienić np. wyrok Sądu Rejonowego w Stalowej Woli, który stwierdził, że zwolnienie Janusza Jura, przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” przy Zakładzie Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Stalowej Woli, było niezgodne z prawem. Z kolei stoczniowcy ze Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni wygrywają z syndykiem masy upadłościowej kolejne sprawy o przywrócenie do pracy i odszkodowanie za bezprawne zwolnienie. Z pomocą „Solidarności” wygrał z Agorą jeden z fotoreporterów, który nie zgodził się na aneks do umowy zakładający zrzeczenie się praw majątkowych do zdjęć już wykonanych oraz tych, które miał robić w przyszłości. Sprawa była w branży dosyć znana, ponieważ dotyczyła większości fotografów pracujących dla Agencji Gazeta.

Statystyk dotyczących wygranych spraw nie prowadzi także Ogólnopolskie Zrzeszenie Związków Zawodowych. Związkowcy powołują się na szacunki i przekonują, że zwycięstwem kończy się ok. 80 proc. procesów. – W sprawach, w których pracownik nie ma szans, od razu odradzamy mu pójście do sądu – stwierdza wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski.

Związki zawodowe za granicą działają w sądach z większym rozmachem. W marcu prawnicy największej norweskiej federacji związków zawodowych Landsorganisasjonen i Norge (900 tys. członków na 2,4 mln pracujących) wygrali proces przed Sądem Najwyższym w sprawie dotyczącej m.in. Polaków pracujących w Norwegii. Spór dotyczył tego, czy zapisy układu zbiorowego – m.in. dotyczące pokrywania kosztów podróży, wyżywienia, zakwaterowania oraz czasu pracy – dotyczą również pracowników zza granicy. Kwestionowały to norweska Główna Organizacja Gospodarcza i Związek Norweskich Pracodawców w Przemyśle oraz dziewięć norweskich stoczni. Ostatecznie sąd przychylił się do zdania strony związkowej. Pracodawcy nie dość, że przegrali, to jeszcze musieli zwrócić koszty procesowe w wysokości 4 mln koron.

Również w Wielkiej Brytanii największemu związkowi zawodowemu Unite w ubiegłym roku udało się wygrać kluczowy proces przed Sądem Najwyższym. Wyrok dotyczył odszkodowań za pracę w szkodliwych warunkach, w obecności azbestu. Związek prowadził tę sprawę w imieniu rodziny zmarłego w 2003 r. Charlesa O’Farrella. Zmarł on na bardzo rzadką postać raka płuc, która w 70 proc. przypadków jest spowodowana przez kontakt z azbestem. Związkowym prawnikom udało się przekonać Sąd Najwyższy, że chorzy, a także ich rodziny mają prawo do odszkodowania od firm, które ubezpieczały chorych, kiedy pracowali. Unite szacuje, że problem ciężkich zachorowań przez azbest dotyczy rocznie 2,5 tys. osób w Wielkiej Brytanii.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.