Zatrudnienie w samorządach przestało dynamicznie rosnąć. W 2011 roku, jak wynika z danych GUS, w sektorze tym pracowało 246 tys. pracowników. To o pięć tysięcy mniej, niż jeszcze rok wcześniej. W tym i kolejnym może być podobnie, a w najlepszym wypadku nie będzie zwiększenia liczby urzędników. Potwierdza to sonda DGP przeprowadzona w prawie 60 samorządach. Potwierdza ona, że nowe osoby zatrudniane są tylko w miejsce tych odchodzących. Samorządowcom nie grożą jednak grupowe zwolnienia (takie miały miejsce przed rokiem).

Z kolei odwrotny trend jest widoczny w przypadku płac urzędników. Te z roku na rok rosną. Według GUS w 2010 roku średnie płace w samorządach wynosiły 3,6 tys. zł, a w ubiegłym wzrosły o 200 zł. Pytane przez nas gminy przyznają się, że większość z nich co roku podwyższa płace od 2 do nawet 8 proc.

Administracja publiczna

Administracja publiczna

źródło: DGP

Nowe zadania

Z sondy DGP wynika, że trudna sytuacja finansowa gmin nie pozwala im na tworzenie kolejnych etatów. Jeśli już są zatrudniane nowe osoby, to najczęściej na zastępstwo. Nieuniknione jest jednak tworzenie kolejnych etatów do realizacji nowych zadań. Gminy najczęściej wymieniają tzw. ustawę śmieciową, która nakłada na nie dodatkowe obowiązki.

– Od początku roku z urzędu odeszło 10 osób, a zatrudniliśmy 16, w tym sześć na zastępstwo – wylicza Agata Jasińska, dyrektor wydziału organizacyjnego Urzędu Miasta Nowego Sącza.

Dodaje, że w przyszłym roku urząd będzie zmuszony zatrudnić dodatkowe cztery osoby do naliczania podatku śmieciowego.

Podobnie jest w innych samorządach.

– W związku ze zmianą przepisów ustawy o kierujących pojazdami, od 19 stycznia 2013 r. będziemy mieli nowe zadania wynikające z większego nadzoru nad ośrodkami szkolenia kierowców – twierdzi Anna Strzelczyk-Frydrych z urzędu miasta w Bydgoszczy.

Przywołuje też nowe zadania związane z wejściem w życie znowelizowanej ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zaznacza, że aktualnie urząd jest na etapie szacowania kosztów.

– Zadania z zakresu administracji rządowej realizowane są przez 11 wydziałów naszego urzędu. Odbywa się to w ramach 189 etatów. Szacunkowe koszty związane z zatrudnieniem oraz utrzymaniem stanowisk pracy zapewniających realizację tych obowiązków wynoszą około 12,5 mln zł – argumentuje Antoni Pawlak, rzecznik prezydenta Gdańska.

Dodaje, że otrzymywana dotacja z Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego pokrywa zaledwie 30 proc. tych wydatków. Pozostałą część Gdańsk zmuszony jest pokrywać z własnego budżetu.

Ograniczają etaty

Samorządy, mimo nowych zadań, w większości nie decydują się na tworzenie kolejnych etatów. Jest wręcz przeciwnie. Do redukcji zatrudnienia wykorzystują naturalną fluktuację kadr czyli odejścia urzędników do pracy w prywatnych firmach czy też po prostu na emerytury. Dotyczy to zarówno małych gmin zatrudniających kilkadziesiąt urzędników, jak i miast. Na przykład w Policach od początku roku odeszło pięciu pracowników, a zatrudniono tylko trzech nowych. W gminie Spytkowice odeszło dwóch pracowników. Ich miejsca nie zajęły inne osoby.

W urzędzie miasta w Kielcach w tym roku rozwiązano umowy o pracę z 29 pracownikami, a tylko 15 zatrudniono na to miejsce. Obecnie postępowania konkursowe prowadzone są tylko w dwóch przypadkach.

– Nie planujemy masowych zwolnień ani też zwiększania zatrudnienia w tym i kolejnym roku – kwituje Anna Ciulęba, rzecznik prasowy prezydenta Kielc.

W urzędzie miasta w Bydgoszczy zatrudnionych jest 937 osób. Od początku roku odeszło z niego 30, a zatrudniono na to miejsce tylko połowę z tej liczby. Podobnie jest we Wrocławiu i w Krakowie.