Na najbliższy poniedziałek zostało zwołane posiedzenie zespołu prawa pracy Komisji Trójstronnej. Partnerzy społeczni mają odpowiedzieć, który wariant prac nad wdrożeniem przepisów antykryzysowych jest dla nich optymalny.

Pierwszy zaproponowany przez Radosława Mleczkę, wiceministra pracy, przewiduje przygotowanie nowej ustawy antykryzysowej (przepisy poprzedniej wygasły 1 stycznia 2012 r.). Wariant drugi mówi o wpisaniu do kodeksu pracy rozwiązań obowiązujących do końca 2011 roku – np. dłuższych okresów rozliczeniowych czasu pracy. Natomiast ostatni zakłada napisanie na nowo rozdziału IV KP dotyczącego czasu pracy.

– Nie można powiedzieć, że zdecydowaliśmy się poprzeć jeden z wariantów. Naszym zdaniem należy działać wielotorowo. Niewątpliwie jest potrzebna ustawa antykryzysowa bis. Dziś wiemy, jakie rozwiązania sprawdziły się, a które nie zadziałały. Ponadto trzeba zająć się szczególnie wspieraniem absolwentów we wchodzeniu na rynek pracy – uważa Witold Polkowski, ekspert Pracodawcy PR.

Jego zdaniem równolegle powinny trwać rozmowy nad zmianami systemowymi w kodeksie pracy.

1075 firm przedłużyło okresy rozliczeniowe czasu pracy na podstawie ustawy antykryzysowej

Dwutorowy system prowadzenia prac nad ważnymi zagadnieniami prawa pracy z pewnością nie uzyska akceptacji OPZZ. Pracodawcy i rząd chcą rozmawiać oddzielnie o problemach szczególnie interesujących pracowników w Polsce, niezależnie od prac nad wprowadzeniem nowych zasad antykryzysowych.

– Propozycja resortu pracy konsumuje praktycznie wszystkie postulaty pracodawców z zakresu rozwiązań prawnych uelastyczniających czas pracy, a pomija związkowe dotyczące chociażby kwestii uregulowania umów o pracę na czas określony – mówi Paweł Śmigielski, OPZZ.

Forum Związków Zawodowych (FZZ) także jest przeciwne propozycjom wiceministra Radosława Mleczki, jako nadmiernie chroniącym pracodawcę i zmieniającym charakter stosunków pracy. Dlatego pisanie nowej ustawy, ich zdaniem, jest w obecnej sytuacji niecelowe, a ewentualne wprowadzenie zmian do kodeksu pracy w zakresie przedłużania okresów rozliczeniowych do 12 miesięcy powinno odnosić się do układów zbiorowych pracy i przedłużać okresy rozliczeniowe co najwyżej do 6 miesięcy.

– Trzeci najdalej idący wariant oznacza ograniczenie ochronnej roli kodeksu w zakresie czasu pracy. De facto sprowadza się do zapewnienia tylko minimalnego dobowego i tygodniowego okresu odpoczynku, a także tylko maksymalnego dobowego i tygodniowego czasu pracy – podkreśla Tadeusz Chwałka, przewodniczący FZZ.

Takie podejście jego zdaniem jest niedopuszczalne.