statystyki

Chwyt na „ukraińską spółkę”. Jak zatrudniać setki cudzoziemców i nie płacić od nich składek na ZUS

autor: Andrzej Andrysiak25.10.2019, 07:48; Aktualizacja: 28.10.2019, 19:53
Ukraińska spółka” to patent doradców podatkowych. Legalny, w myśl zasady: co nie jest zakazane, jest dozwolone. Fachowcy pochylili się nad przepisami, dokładnie wszystko sprawdzili i wyszło im, że można.

Ukraińska spółka” to patent doradców podatkowych. Legalny, w myśl zasady: co nie jest zakazane, jest dozwolone. Fachowcy pochylili się nad przepisami, dokładnie wszystko sprawdzili i wyszło im, że można.źródło: ShutterStock

Ukraińska spółka” to patent doradców podatkowych. Legalny, w myśl zasady: co nie jest zakazane, jest dozwolone. Fachowcy pochylili się nad przepisami, dokładnie wszystko sprawdzili i wyszło im, że można.

Według naszych informacji proceder jest powszechny i dotyczy przede wszystkim pracowników ukraińskich. Potwierdzą to nasi rozmówcy z urzędów pracy w różnych rejonach kraju.

Szczegółowo przeanalizowaliśmy przykłady trzech spółek mających wspólnego właściciela. Ich siedziba mieści się w liczących zaledwie 4,8 tys. mieszkańców Ładzicach w powiecie radomszczańskim (woj. łódzkie).

Ponieważ opisywany przez nas proceder jest zgodny z prawem, w tekście nie podajemy nazw firm ani nazwisk ich prezesów i głównych udziałowców.

Magazyn DGP 25.10.19.

Magazyn DGP 25.10.19.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sześć miesięcy, a potem do domu

Gmina Ładzice jest typowo wiejska, ponad 70 proc. terenów jest przeznaczonych pod rolnictwo. Niewiele przemysłu i usług. Graniczy z 40-tysięcznym Radomskiem, siedzibą powiatu. Miastem z długą historią i takimiż kłopotami. Od kilku lat podnosi się gospodarczo. Ma prężną specjalną strefę ekonomiczną, a w niej kilkanaście dużych zakładów. W sumie ponad 4 tys. pracowników. I wciąż ich brakuje, bo po wejściu do Unii kilka tysięcy mieszkańców zagłosowało za Europą nogami i już nie wróciło. By załatać dziurę na rynku pracy, przedsiębiorcy wołają na pomoc Ukraińców. Najpierw było ich w powiecie kilkudziesięciu, potem kilkuset, teraz liczeni są w tysiącach. Ilu legalnych, ilu nie, nie wiadomo.

Wiadomo za to, ilu pracuje na papierach. Cudzoziemiec, aby zostać w Polsce legalnie zatrudniony, musi mieć zezwolenie na pracę. Jest ono trudne do uzyskania. Rząd, jeszcze poprzedni, otworzył więc furtkę. Wskazał pięć krajów – Armenię, Białoruś, Gruzję, Mołdawię, Rosję i Ukrainę – których obywatele mogą pracować na „oświadczenie o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi”. To procedura uproszczona. Pracodawca składa w powiatowym urzędzie pracy właściwym dla siedziby swojej firmy oświadczenie. Pracownik przyjeżdża na pół roku, pracodawca ma obowiązek zawarcia pisemnej umowy z cudzoziemcem i poinformowania PUP, że cudzoziemiec pracę podjął.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane