W przyszłym roku Państwowa Inspekcja Pracy ma wydać o 27,2 mln zł więcej na wynagrodzenia i świadczenia dla pracowników. Oznacza to przeciętną podwyżkę o 600 zł brutto. Tak wynika z projektu budżetu PIP na 2020 r., który został omówiony na wczorajszym posiedzeniu Rady Ochrony Pracy.
– Fundamentem prawidłowej realizacji nałożonych na urząd zadań jest właściwa kadra, dobrze wykształcona i doświadczona, odporna na stres, który towarzyszy inspektorom podczas realizacji ich zadań – tłumaczył Wiesław Łyszczek, główny inspektor pracy.
Podwyżka nie jest jeszcze ostatecznie przesądzona, bo nie wiadomo, czy projekt budżetu zakładający wzrost wydatków zostanie zaakceptowany w dalszym toku prac nad budżetem państwa (w ubiegłym roku w trakcie prac legislacyjnych pojawiła się propozycja zmniejszenia projektowanego budżetu PIP; ostatecznie po interwencji posłów i NSZZ „Solidarność” zachowano środki na wzrost wynagrodzeń). Z projektu budżetu inspekcji na 2020 r. wynika też, że inspekcji przybędą 32 nowe etaty, co ma istotne znaczenie ze względu na obecny deficyt inspektorów pracy.
Reklama
– Czy płaca, którą oferuje PIP, zachęca do zatrudnienia w inspekcji i czy zabezpiecza rzetelność i solidność kadr? Inspektor pracy jest narażony na pokusy (w domyśle korupcyjne – dop. aut.) – pytał Krzysztof Gadowski, poseł PO–KO.
W odpowiedzi inspekcja wskazała, że w wyniku prowadzonego naboru w tym roku pracę w inspekcji może rozpocząć łącznie 86 młodszych inspektorów pracy (którzy ukończyli bądź ukończą dwie kończące się w tym roku aplikacje inspektorskie).
– Na podstawie rozmów kwalifikacyjnych przeprowadzonych we wrześniu i październiku tego roku 87 osób zostało zakwalifikowanych na kolejne aplikacje – tłumaczyła Małgorzata Wysocka, dyrektor departamentu kadr i szkoleń Głównego Inspektoratu Pracy.
Zapowiedziała też, że decyzją głównego inspektora pracy oprócz dwóch aplikacji stacjonarnych (prowadzonych w ośrodku szkolenia we Wrocławiu) zorganizowana zostanie też aplikacja zaoczna, wyłącznie dla Okręgowego Inspektoratu Pracy w Warszawie. Budzi to pewne wątpliwości, bo w poprzednio organizowanej zaocznej aplikacji wzięli udział m.in. wytypowani przez GIP pracownicy Głównego Inspektoratu Pracy, którzy nie przeprowadzają kontroli, ale pochodzą z Podkarpacia, czyli rodzimego regionu Wiesława Łyszczka (w tym jego doradca Grzegorz Nieradka oraz Iwona Hadacz, wicedyrektor departamentu kadr i szkoleń w Głównym Inspektoracie Pracy.