Wystarczy, że związek ma jednego członka w danej firmie i może pozyskać informacje m.in. o jej sytuacji ekonomicznej i strukturze zatrudnienia. Budzi to obawy o przeciek danych do innych przedsiębiorstw.
Jeden z ponad 2 tys. pracowników firmy działającej na terenie całego kraju przystąpił do międzyzakładowej organizacji związkowej. Ta ostatnia wcześniej nigdy nie funkcjonowała w tym przedsiębiorstwie. Teraz żąda od pracodawcy informacji o działalności spółki, a ma prawo domagać się np. regulaminów wynagradzania i premiowania oraz danych o strukturze zatrudnienia i sytuacji ekonomicznej (wpływającej na zatrudnienie). Pracodawca powinien je przekazać, choć nie wie, do kogo one ostatecznie trafią i czy np. nie dojdzie do przecieku ważnych danych.
Ten przypadek wyraźnie wskazuje, jak łatwo przedsiębiorcy mogą wykorzystywać organizacje pracownicze do inwigilacji konkurencji. Wystarczy, że działający u nich, współpracujący z pracodawcą związek międzyzakładowy zyska choćby jednego członka w konkurencyjnej firmie i może żądać informacji o niej.