statystyki

Współczesne niewolnice, czyli polskie opiekunki niemieckich emerytów

autor: Mira Suchodolska, Łukasz Grajewski, Bartosz Wojsa13.07.2019, 19:34; Aktualizacja: 13.07.2019, 19:50
Niemieckie media – jeśli już mówią o zagranicznych opiekunkach – lubią używać określeń typu perły czy skarby. Zdając sobie sprawę, że bez pomocy pracownic zza wschodniej granicy system opieki szybko by się zawalił

Niemieckie media – jeśli już mówią o zagranicznych opiekunkach – lubią używać określeń typu perły czy skarby. Zdając sobie sprawę, że bez pomocy pracownic zza wschodniej granicy system opieki szybko by się zawaliłźródło: ShutterStock

Nawet dokładnie nie wiadomo, ile ich jest. Kobiet, które wyjechały, by opiekować się starcami w krajach Europy Zachodniej. Eksperci coraz częściej mówią, że to współczesne niewolnice. Bez żadnych praw.

M agda ze Śląska pojechała na swoją pierwszą „sztelę” (stelle – miejsce, praca) w ubiegłym roku. Potrzebowała pieniędzy: była bez roboty, komornik pukał do drzwi, opieka wstrzymała zasiłki na dziecko. Biegła do urzędu pracy, żeby wziąć cokolwiek, kiedy w oczy wpadła jej reklama: że jest legalna praca w Niemczech dla opiekunek seniorów. Ubezpieczenie, darmowe utrzymanie i dojazd, zarobki do 2 tys. euro miesięcznie. Weszła do agencji pośrednictwa i podpisała umowę. Dali jej dwie godziny, żeby załatwiła niezbędne sprawy i spakowała torbę.

Wkrótce była w niemieckim miasteczku, gdzie czekała na nią Helga. – Starsza pani cierpiała na alzheimera, defekowała pod siebie, mazała kałem wszystko i wszystkich dookoła. Drapała, gryzła, biła. Nie dawała się umyć, nie pozwalała obciąć sobie paznokci. Byłam z nią 24 godziny na dobę. Kiedy dzwoniłam do firmy z prośbą o pomoc, słyszałam, że muszę wytrzymać – wspomina Magda. I dodaje, że nie rozumie, jak można było wysłać tak niedoświadczoną osobę jak ona do tak trudnego przypadku. – Bałam się zasnąć, bo Helga mogła sobie coś zrobić. Bałam się, że to ja będę za to odpowiedzialna i pójdę do więzienia – wspomina kobieta.

***

Paulina z Katowic wyjechała do pracy w Niemczech po raz pierwszy, gdy miała 20 lat. – To były wakacje, chciałam dorobić – wspomina. Namówiła ją koleżanka ze studiów, która zachwalała, że to łatwy sposób na „dużą kasę”. – Miała rację. Jako studentka nigdzie w Polsce nie dostałabym 4 tys. zł na rękę i nie miałabym opłaconego wyżywienia i zamieszkania – zauważa Paulina. Do pracy brali nawet tych, którzy w ogóle nie znali języka. – Szkolenie robione na kolanie i wysyłali cię do niemieckiej rodzinki – mówi. Wystarczyło przyjść na rozmowę kwalifikacyjną w biurze. – Zdziwiło mnie, że im gorszy niemiecki i mniejsze doświadczenie, tym gorszy przypadek osoby chorej się dostawało – wspomina Paulina.

Niemieckie media – jeśli już mówią o zagranicznych opiekunkach – lubią używać określeń typu perły czy skarby. Zdając sobie sprawę, że bez pomocy pracownic zza wschodniej granicy system opieki szybko by się zawalił

Za pierwszym razem Paulina trafiła do kobiety z alzheimerem, demencją oraz parkinsonem. Wysłała ją jedna z największych polskich firm pośrednictwa pracy dla opiekunek. – Rodzinie staruszki zagwarantowano, że świetnie mówię po niemiecku, więc skończyło się tak, że z jej córką rozmawiałam po angielsku – opowiada Paulina. Firma zapewniła jej nocleg – w domu, miała własny pokój, wi-fi. Zadanie wydawało się proste: miała opiekować się staruszką, z dwoma godzinami przerwy w ciągu dnia. Ale była jeszcze noc, a wtedy podopieczna szalała, chciała uciekać, rzucała przedmiotami. W nocy Paulina nie mogła spać, w dzień miała tylko 120 minut przerwy, organizm się buntował. Jak dziś mówi, gdyby była świadoma stanu podopiecznej i wymagań, które jej będą stawiane, nigdy by się nie zdecydowała na tę pracę.

Firmy pośredniczące w zatrudnianiu opiekunek winny poinformować o stanie podopiecznych i ich wymaganiach. Zazwyczaj tego nie robią. – Podają jednostki chorobowe, ale zatajają ich stopień, a przecież demencja lekka i ciężka to dwa różne światy – mówi Paulina.

Spośród osób, które jechały razem z nią pracować jako opiekunki w Niemczech, była najmłodsza. Większość kobiet jest w wieku 45–55 lat.

***

Doktor Adam Rogalewski naukowo zajmuje się opiekunkami, pięć lat spędził w Szwajcarii, napisał pracę o ich strajku w tym kraju. Ale, po pierwsze, rynek szwajcarski jest mniejszy i Polek jeździ tam niewiele. Po drugie, tamtejsze prawo reguluje – w przeciwieństwie do niemieckiego i naszego – także pracę opiekunek. Zrównując je z innymi zawodami pod względem czasu pracy, prawa do wypoczynku, urlopu, stawek godzinowych etc. Kobiety, które jadą pracować nad Renem, zazwyczaj są zatrudniane przez polskie agencje pośrednictwa, które podnajmują je niemieckim agencjom, a te z kolei oferują konkretnym klientom. Niemieckiej agencji nie interesuje, jaką umowę podpisała Polka z polską firmą. Tym bardziej niemiecka rodzina nie jest zainteresowana tym, aby troszczyć się, czy opiekunka się czasem nie przepracowuje. – Oni chcieliby, oprócz opiekunki na 24 godziny na dobę, mieć także sprzątaczkę, kucharkę, ogrodniczkę, szofera i panią do towarzystwa – mówi dr Rogalewski.

I polskie firmy chętnie w te oczekiwania się wpisują. DGP dysponuje umowami, jakie muszą podpisywać kobiety wyjeżdżające do pracy z jednej z największych polskich agencji wysyłających opiekunki do pracy z seniorami. Zapewniają w niej, że dysponują odpowiednią wiedzą oraz siłami fizycznymi, aby sprostać zleceniu. Polega ono nie tylko na opiece nad seniorem, lecz także na świadczeniu usług związanych ze sprzątaniem, gotowaniem, pracami w ogrodzie, transportem, opieką nad zwierzętami domowymi etc. Oraz na reklamowaniu (przez 8 godzin miesięcznie) zleceniodawcy, czyli agencji, zachwalaniem jej usług przed niemieckimi instytucjami.

Wynagrodzenie przysługuje za wykonanie całości usługi, nie za czas jej poświęcony. Stoi w nich jeszcze, że cała odpowiedzialność za życie i zdrowie podopiecznego spada na opiekunkę i może jej grozić odpowiedzialność karna. Kary finansowe mogą na nią spaść za inne „przestępstwa” – jak opuszczenie miejsca pracy, niepochlebne wyrażanie się o zleceniodawcy albo gdy rodzina podopiecznego będzie niezadowolona.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (49)

  • lena(2019-07-13 22:28) Zgłoś naruszenie 495

    Ktoś wreszcie powinien zająć się tym problemem, w wielu wypadkach jest to niewonicza praca,w wielu naruszona jest godność człowieka Problemem jest zatrudnienie przez polskie agencje pracy, oby umowa... Niemieckie agencje maja w umowie przerwę obiadową - jedna osoba 2 godziny 2 osoby 3 godziny przerwy ( minimium) oraz jest zapis, że pracujemy max do 6 godzin dziennie.Nie pracujemy jako słuzba ,tylko jako asysta .Żadne mycie okien,pranie dywanów etc.Ale wiele pań z Polski też przegina ,a sąsiedzi szybko do dobrego przyzwyczajają się

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • zgroza(2019-07-14 10:06) Zgłoś naruszenie 3910

    no własnie, w niemczech emeryta stać na opłatę opiekunki, a u nas w kraju, po 40 latach pracy mama 1600 zł emerytury i szukam opiekunki całodobowo za 300 zł bo za tyle mnie stać.Oto jak nasz rząd traktuje ludzi pracy, bez pracy dostaje emeryturę plus tj. ok. 900 zł a po 40 latach pracy 1600 zł. Cholerna polska sielanka emerytów.

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • parobek polski w polsce(2019-07-14 10:07) Zgłoś naruszenie 268

    jeżdżą bo jak nie dostają 500 plus to za pracę dostaje się 1600 zł wynagrodzenia albo emerytury i z czego tu żyć

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Czysty zysk(2019-07-14 08:58) Zgłoś naruszenie 251

    Agencja bierze 4 tys Euro....Półce skapnie 4 tys minus kary za przesolona zupę

    Odpowiedz
  • ?(2019-07-14 15:03) Zgłoś naruszenie 2312

    Artykuł na zamówienie KC Episkopatu i PiS. Drogie rodaczki tu się rozmnażać i tu pracować, do kościoła chodzić Rydzykowi i reszcie dawać na tacę i w kopertach. A oni z budżetu, ZUS i od was i jak się da to jeszcze od starych ludzi mieszkania dostają. Niemcy mówili nam - nie zostawiajcie swoich biednych. PiS wygrywa bo daje trochę ochlajów okradzionemu narodowi. Nasze elity dalej swej d nie widzą. Ile chamstwa ma w sobie przemówienia bp Deca. A już tak są nażarci naszą krzywdą, że ledwie w drzwi wchodzą. Partyjniacy wszelacy niczym od korporacji rzymskiej się nie różnią. To nasze firmy tak ***** Polki - jak myślicie, kto im na to pozwala?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • obserwator(2019-07-14 15:08) Zgłoś naruszenie 216

    Moja siostra pracuje w tej niewolniczej pracy przez ponad 30 lat i dorobiła się przez ten czas parę milionów polskich zł i obecnie jest na niemieckiej emeryturze i zyje jak pączek z masłem razem ze swoimi dorosłym dziećmi dziecmi a w polsce by zyła jak zebrak?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • polska bieda pracujących(2019-07-14 12:44) Zgłoś naruszenie 219

    proszę jaką mamy sielankę w kraju, że osoby chcące pracować aby przeżyć muszą wyjeżdżać z kraju, bo u nas albo wynagrodzenie 1700 zł i emerytura 1400 zł albo 500 plus za ********** się i rozmnażanie się ale już bez pracy. Oto do czego doprowadził rząd ludzi chcących pracować.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • czytelnik(2019-07-14 09:21) Zgłoś naruszenie 2111

    przecież te niewolnice jeżdża na własne życzenie, tylko za czasów wolny byli Polacy wyworzeni na roboty tak jak moi rodzice

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • real(2019-07-14 14:25) Zgłoś naruszenie 193

    Autor podaje skrajne przypadki a w większości jest odwrotnie. Bo można nawet m.in. wypracować sobie emeryturę. Po drugie, tyle się w Polsce nie zarobi ....

    Odpowiedz
  • Opiekunka(2019-07-14 18:40) Zgłoś naruszenie 191

    Praca jak kazda inna. Nikt ze mnie nie robi niewolnika. Jestem tu szanowana i mam dobrą kasę. Czego chciec wiecej?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • wole tam pracować(2019-07-14 11:53) Zgłoś naruszenie 187

    wolę tam przez miesiąc zarobić 4-5 tys. jak w kraju ********** za 1600 zł

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • pol(2019-07-14 09:40) Zgłoś naruszenie 145

    A po co tam jadą//// niektórzy sobie chwalą???/

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • travaille(2019-07-14 14:07) Zgłoś naruszenie 133

    Podobnie jest w Belgii opiekunka ma lepszy komfort i warunki , lepiej tu anizeli w PL wiecej zarobisz;

    Odpowiedz
  • Tolkien(2019-07-14 18:20) Zgłoś naruszenie 124

    Rządzących i dziennikarzy najbardziej denerwuje fskt, że one nie płacą ZUS i podatku. Gdyby nie to, w ogole by się nie interesowali.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • z chęci wyjadę(2019-07-14 19:58) Zgłoś naruszenie 122

    a ja w kraju pracuję za 1700 zł, ot kuźwa mam luksus

    Odpowiedz
  • Autorka(2019-07-14 20:21) Zgłoś naruszenie 110

    Text pisał ktoś bez rzetelnej wiedzy i niebędący w temacie.

    Odpowiedz
  • Gabi(2019-07-14 21:12) Zgłoś naruszenie 84

    Nie narzekajcie tak źle nie jest a zarobki bajońskie niemieckie rodziny są spoko i dobrze akceptują polki pozdrawiam

    Odpowiedz
  • Barbara Bereżańska(2019-07-14 22:33) Zgłoś naruszenie 82

    Po tych wypowiedziach doskonale widać, dlaczego sytuacja polskich opiekunek jest tak beznadziejna. Dostrzegając możliwość zarobku, w obawie, że ktoś inny, lepszy ich wygryzie, stają na rzęsach, by czasami ktoś 8ch nie wymienił. Wyplewią ogródek, łapią się wykonywania usług medycznych, których nie mają prawa wykonywać, pozwalają na regularną pracę nocną, na przemoc fizyczną i jeszcze mówią: "dziękuję". Wiele z tych kobiet w życiu wcześniej nie zadziała własnych pieniędzy. Zawsze były zależne od kogoś. To że mogą zarobić pieniądze i sama się utrzymać, zamyka im oczy na ważne aspekty tej pracy. Ci ludzie często nie rozumieją, co to znaczy być pracownikiem. Mają naturę niewolnika. A do osoby, która piszę, że w Polsce zarabia 1700 zł rzucę propozycję: proszę wyjechać do opieki. Biorą każdego. Wtedy będziesz wiedzieć, ile jest warte twoje 1700 zł i 1700 euro wytargane przez opiekunkę.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mamwywalone(2019-07-14 21:20) Zgłoś naruszenie 61

    Ale wy ludzie czasami palniecie. Trzeba się cieszyć, że jest dobrze płatna praca i nie trzeba zaniżać się do poziomu złodzieja w Polsce. To dotyczy większości żyjących w coraz większym ubóstwie Polaków. Taka jest smutna i gorzka prawda z którą trzeba się pogodzić. W zamian za Niemcy proponuję wyjazd po jeszcze lepsze pieniądze do UK. Warunek podstawowy to chociaż podstawowa znajomość języka. Pracy jest dużo a warunki życia należy wstawić jako godną i stabilną egzystencję. Nie wolno pod żadnym pozorem wziąć niczego czyli kraść a wtedy pieniądze z pracy wystarczą na wszystko i wiele więcej na co w Polsce większości nie stać. Rozwiązaniem problemu języka może być ENENCE - Instant Translator. Mile widziane są osoby uczciwe i pracowite. Przekrętasy wszelkiej maści szybko tu kończą za kratami albo są deportowani. Dobra pracę można szybko znaleźć w agencjach pracy w Anglii. należy wybierać duże miasta, gdzie policja i Pogotowie ratunkowe działają bardzo sprawnie. Przykładowe hasło - Londynek praca

    Odpowiedz
  • Janusz I(2019-07-14 08:43) Zgłoś naruszenie 429

    Tylko Schetyna ostatecznie Tusk z Rostowskim.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane