Wzrost płac wyhamował. W marcu w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających ponad dziewięć osób przeciętne wynagrodzenie brutto wyniosło prawie 5165 zł – poinformował wczoraj Główny Urząd Statystyczny. Było więc o 5,7 proc. (o 278 zł) wyższe niż przed rokiem. Analitycy bankowi w większości oczekiwali, że wynagrodzenia podskoczą w skali roku o ok. 7 proc.

– Stosunkowo niski wzrost pensji w marcu zaskakuje. Jeszcze w lutym były one o 7,6 proc. większe niż przed rokiem. Przyczyniło się do tego głównie górnictwo, gdzie wypłacono wtedy wysokie premie i nagrody – ocenia Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. Uważa, że spadek dynamiki płac w marcu wynika z osłabienia żądań płacowych w przemyśle, co jest efektem nieco gorszej koniunktury w tej części gospodarki.

Analitycy spodziewają się jednak wzrostu dynamiki w budownictwie i usługach. Tłumaczą to boomem budowlanym związanym z realizacją inwestycji finansowanych ze środków Unii Europejskiej oraz przyspieszeniem w budownictwie mieszkaniowym. – W następnych miesiącach wzrost płac może powrócić do poziomu 7 proc. i w całym roku będzie podobny do ubiegłorocznego – uważa Maliszewski.

Michał Rot, ekonomista PKO BP twierdzi, że wpływ na dynamikę wynagrodzeń w marcu miał też kalendarz. – Przed rokiem Święta Wielkanocne mieliśmy w pierwszych dniach kwietnia. Wobec tego wszelkie bonusy związane ze świętami wypłacano pracownikom w marcu, co miało wpływ na płace. W tym roku Wielkanoc jest później i świąteczne premie zapewne wypłacane są w kwietniu, co zmniejszyło dynamikę płac w poprzednim miesiącu – tłumaczy.

Pozytywnym zaskoczeniem są dane o zatrudnieniu. Według GUS w marcu w sektorze przedsiębiorstw pracowało prawie 6 mln 394 tys. osób – o 15,6 tys. więcej niż w lutym. – To największy miesięczny wzrost w porównaniu z tym samym miesiącem poprzednich lat, licząc od 2007 r. – zauważa Rot. Tak więc zatrudnienie rośnie mimo zgłaszanych przez przedsiębiorców trudności ze znalezieniem kandydatów. – Ujawniają się m.in. ukryte rezerwy osób zdolnych do pracy. Zatrudnienie podejmuje część bezrobotnych z gospodarstw rolnych. I prawdopodobnie więcej cudzoziemców rezygnuje z pracy na czarno i zatrudnia się na etatach – podejrzewa Rot.

Ekonomiści Banku Millennium spodziewają się jednak, że wzrost zatrudnienia będzie wytracał siłę a popyt na pracę nieco słabł. Szczególnie w przemyśle. Potwierdzają to dane wskaźnika aktywności gospodarczej PMI, zgodnie z którymi zatrudnienie w tym sektorze obniżyło się w najszybszym tempie od kwietnia 2013 r. Dalsze zwiększanie zatrudnienia w wysokim tempie w budownictwie i części usług jest bardzo trudne ze względu na ograniczoną liczbę kandydatów o pożądanych kwalifikacjach.

Nie trzeba się jednak obawiać masowego odpływu Ukraińców do Niemiec po wejściu w życie w 2020 r. zmian w prawie migracyjnym tego kraju – oceniają ekonomiści Credit Agricole. Z raportu Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej wynika, że prawie połowa Ukraińców mających wcześniejsze doświadczenia w pracy u nas chce przeprowadzić się za granicę na stałe, z czego 61 proc. preferuje Polskę jako miejsce osiedlenia.

Analitycy są zgodni, że najnowsze dane z rynku pracy są neutralne z punktu widzenia polityki pieniężnej. Stopy procentowe pozostaną na dotychczasowym poziomie przez dłuższy czas.