Dokładnie rok po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele dyskusja o zasadności jego wdrożenia sięga zenitu. Co więcej, przyjmuje coraz bardziej karykaturalną formę. Przeciwnicy i zwolennicy ograniczeń przerzucają się danymi, z których wynika, że albo zakaz pozytywnie wpłynął na rynek i trzeba go jeszcze zaostrzyć, albo wręcz odwrotnie – powoduje upadek wielu małych sklepów i konieczne jest jego cofnięcie lub co najmniej złagodzenie.
Oliwę na to wzburzone morze mógłby wylać rząd, ale ten raczej dolewa w tej sprawie oliwy do ognia. Z jednej strony premier, minister przedsiębiorczości i technologii oraz niektórzy posłowie rządzącej partii sugerują, że możliwe jest złagodzenie tych przepisów. Oni opierają się na informacjach od tych pracodawców, którzy wskazują, że zakaz niekorzystnie wpłynął na mikroprzedsiębiorstwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.