5275 zł brutto – tyle w grudniu 2018 roku wyniosło średnie wynagrodzenie podawane przez GUS. Przy okazji publikowania tych danych nasi czytelnicy zawsze pytają w komentarzach: Kto tyle zarabia. Postanowiliśmy wytłumaczyć te dane.

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że comiesięczny wskaźnik średniej płacy wyliczany jest na podstawie niepełnych danych. Do wyznaczenia przeciętnej pensji brane są pod uwagę tylko wynagrodzenia w firmach, które zatrudniają powyżej 9 osób. Tymczasem zdecydowaną większość stanowią małe rodzinne firmy, które nie są uwzględniane w comiesięcznych wyliczeniach GUS.

Analiza danych GUS pokazuje również, że wynagrodzenia w Polsce są znacznie zróżnicowane pod względem geograficznym. Średnią zawyżają mieszkańcy województwa mazowieckiego (5837 zł brutto) oraz, nieznacznie, województwa dolnośląskiego (5278 zł brutto). Średnio powyżej 5 tysięcy zł brutto zarabiają jeszcze mieszkańcy tylko dwóch województw: małopolskiego (5114 zł) oraz pomorskiego (5029 zł).

Najmniejsze wynagrodzenia otrzymują mieszkańcy województwa warmińsko-mazurskiego (3982 zł brutto), podkarpackiego (4130 zł brutto) oraz podlaskiego (4218 zł brutto).

Reklama

Na wysokość zarobków ma również wpływ oczywiście branża, w której są zatrudnieni pracownicy. Analiza danych GUS pokazuje, że tylko w jednej branży wynagrodzenia zawyżają średnią krajową. I to znacznie. Mowa oczywiście o sektorze informacji i komunikacji, w którym zarabia się średnio 8402 zł brutto. Powyżej 5 tysięcy brutto można jeszcze zarobić pracując w przemyśle (5113 zł), budownictwie (5037 zł) oraz obsłudze rynku nieruchomości (5163 zł). Najmniej zarabiają zatrudnieni w sektorze administrowania i działalności wspierającej (3500 zł brutto) oraz zakwaterowania i gastronomii (3563 zł brutto). W pozostałych sektorach średnie wynagrodzenie waha się w przedziale 4-5 tys. zł brutto.

Warto również przyjrzeć się dynamice wzrostu płac. Są bowiem branże, w których wynagrodzenia rosną z roku na rok.

Reklama

Z raportów płacowych oraz danych szacunkowych za 2018 rok firmy Antal, udostępnionych na prośbę Kodilla.com, wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat zarobki w niektórych profesjach wzrosły nawet o 8 tys. Zł.

Najwyższa dynamika wzrostu wynagrodzeń dotyczy wyższej kadry zarządzającej. Średnie zarobki dyrektorów czy managerów w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosły bowiem z 15 do 23 tys. zł, zatem aż o 8 tys. zł!

W bardzo dobrej sytuacji są także programiści. Ich zarobki od 2014 roku wzrosły średnio o 4 tys. zł. Co ciekawe, największe oczekiwania względem wynagrodzeń w branży IT obserwowane są wśród osób dopiero rozpoczynających karierę, tzw. juniorów, którzy zgodnie z danymi Antal w 2018 roku zarabiali średnio 8 tys. zł brutto (na stanowisku Junior Java Developer).

- Podczas gdy absolwentów kierunków IT nadal brakuje, zapotrzebowanie na programistów wciąż rośnie. Wszystko to przekłada się oczywiście na zwiększoną presję płacową. Dlatego firmy coraz częściej decydują się na inwestycje w mniej doświadczonych specjalistów, stawiając na dedykowane dla nich programy rozwojowe. Jednocześnie świadomość na temat wynagrodzeń jest już tak duża, że coraz częściej także osoby dopiero zaczynające karierę w IT dyktują warunki finansowe, oczekując pensji wyższej o przynajmniej 15-20 proc. od przyjętego standardu - komentuje Urszula Dębniak, senior consultant IT services w Antal.

Dane Antal pokazują, że bardzo duże, czterocyfrowe wzrosty wynagrodzeń odnotowują także specjaliści ds. księgowości i kontrolingu. Dla przykładu - minimalna pensja starszego księgowego w 2017 roku wynosiła 6,5 tys. zł, a rok później - już 8 tys. zł, z kolei analityk finansowy/młodszy kontroler w 2018 roku zarabiał już nie 6,5 a 7,5 tys. zł.

Szczególnie wysoką dynamiką płacową cieszą się specjaliści/eksperci ds. cen transferowych, którzy w roku 2017 zarabiali średnio 9,5 tys. zł, a w roku 2018 otrzymywali już 11,5 tys. zł. Zostało to spowodowane zmianami w prawie podatkowym i nowymi obowiązkami nałożonymi na firmy, których te przepisy dotyczą.

W ubiegłym roku sporo działo się również w innych branżach. Pensje inżynierów i automatyków wzrosły z 8 do 10 tys. zł, inżynierowie procesu z tego samego pułapu wskoczyli na 11 tys. zł, a specjaliści ds. planowania i logistyki z 7 na nawet 10 tys. zł.

Duże deficyty kadrowe obserwowane są również w branży SSC/BPO (centra usług wspólnych - obsługa klienta, księgowość, zakupy), w której ciągły rozwój oraz nowe inwestycje zwiększają popyt na specjalistów. Aż 87 proc. firm z tego sektora planuje utworzenie nowych miejsc pracy, a wzrost płac, który w ostatnim roku wyniósł 15 proc., ma utrzymać się także w 2019.

Według szacunków Komisji Europejskiej w 2019 roku bezrobocie w całej Unii będzie nadal spadać. W Polsce ma wynieść 2,9 proc., a wzrost wynagrodzeń prognozowany jest na kolejne 7 proc. (wg. NBP na 6,8 proc). To oznacza, że średnia pensja w działających na terenie polski przedsiębiorstwach przekroczy barierę 5 tys. zł brutto, co nadal będzie jednak odbiegać od średnich zarobków programistów, inżynierów czy finansistów. Dla nich prognoz jeszcze nie ma, jednak obserwując zestawienia z lat ubiegłych można założyć, że z pewnością znów znajdą się w gronie najlepiej docenianych pracowników. To z kolei może być wskazówką dla osób, które myślą o zmianie zawodu, zwłaszcza w takich dziedzinach jak IT, gdzie wobec braków kadrowych osoby początkujące stają się równie chętnie oczekiwane, jak doświadczeni specjaliści z długoletnim stażem.