Wśród prawie 17,2 mln osób pracujących i bezrobotnych zaledwie 88 tys. było w II kw. br. zainteresowanych podjęciem pracy w innym kraju Unii Europejskiej – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny. To o 20 proc. proc. mniej niż przed rokiem. Po raz pierwszy wśród zainteresowanych pracą za granicą więcej jest mających zajęcie niż bezrobotnych.
– Spadek liczby chętnych do pracy na Zachodzie jest zrozumiały, ponieważ bezrobocie jest najniższe od ponad ćwierć wieku i nie ma problemów ze znalezieniem dobrze płatnego zajęcia – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Zaskakujące jest jednak to, że według danych GUS w II kw. wśród osób zainteresowanych pracą za granicą więcej było takich, które pracują (51 tys.) niż bezrobotnych (37 tys.). Wcześniej relacje były odwrotne.
Liczba pracowników rozglądających się za etatem za granicą była o 55 proc. większa niż przed rokiem. – To przede wszystkim osoby rozczarowane wynagrodzeniami, głównie w mikroprzedsiębiorstwach i małych firmach. Bo choć płace dość szybko rosną, to nadal są zdecydowanie niższe niż w starych krajach Unii – wyjaśnia prof. Wiśniewski.
– Rekordowo mała liczba chętnych do pracy za granicą wśród osób bez zajęcia wynika m.in. z tego, że bezrobotnych jest już mało, a wielu w ogóle nie interesuje zatrudnienie – twierdzi Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie.
Reklama