Księgowa, która na polecenie przełożonego potwierdzała, że pieniądze z kasy pobiera właściciel firmy usługowej, choć w rzeczywistości było inaczej, nie może być za ten czyn zwolniona dyscyplinarnie.
Właściciel firmy świadczył usługi remontowo-budowlane dla uczelni. Pobierał zaliczki i wystawiał faktury. Dostarczał je pracownikowi uczelni, który był przełożonym księgowej. Czasami przełożony płacił za materiały budowlane oraz za wykonane prace z własnych środków, a następnie odbierał gotówkę. Rozliczaniem faktur zajmowali się księgowa i jej szef. Wypłaty dokonywane były w kasie szkoły. Księgowa wypłacała gotówkę z kasy wyłącznie na polecenie bezpośredniego przełożonego. Nie dokonywała samowolnych wypłat.
Przedsiębiorca od 25 kwietnia 2014 r. przebywał w zakładzie karnym. Z kolei 30 kwiet nia 2014 r. została wystawiona dla uczelni faktura przez firmę budowlaną na kwotę 16 tys. zł. Nie wystawił jej jednak osadzony przedsiębiorca. Pieniądze w pierwszej racie 11 tys. zł odebrał wspomniany pracownik uczelni i zobowiązał się, że przekaże je kontrahentowi.
W grudniu 2014 r. zmieniły się władze uczelni, które ze względu na oszczędności zdecydowały się rozwiązać umowę z księgową i jej przełożonym. Szkoła zatrudniła nową księgową i przeprowadzono audyt. Wykryto wiele nieprawidłowości dotyczących zakupu materiałów budowlanych. W efekcie 17 grudnia 2014 r. poprzednia księgowa została wezwana do wyjaśnienia, m.in. kto pobrał 11 tys. zł oraz dlaczego na dokumencie nie ma pokwitowania właściciela firmy budowlanej. 7 stycznia 2015 r. uczelnia ostatecznie zwolniła ją dyscyplinarnie.
Była księgowa od wypowiedzenia odwołała się do sądu I instancji, który orzekł, że przy zwolnieniu dyscyplinarnym nie doszło do naruszenia miesięcznego terminu rozwiązania umowy, bo nieprawidłowości zostały wykryte w grudniu 2014 r. po zatrudnieniu nowych księgowych do przeprowadzenia audytu. W ocenie sądu termin został więc zachowany, a natychmiastowe rozwiązanie umowy było zasadne. Pracodawca zarzucił poświadczenie nieprawdy w dowodzie wypłaty. Wskazał, że księgowa wydała pieniądze w kwocie 11 tys. zł swojemu przełożonemu, mimo że treść dokumentu zawierała informacje, iż wypłata nastąpiła do rąk przedsiębiorcy. Świadek, którym był właściciel firmy budowlanej, przyznał, że nie mógł wystawić faktury, gdyż przebywał w zakładzie karnym. Sąd uznał, że nie ma znaczenia to, że kobieta postępowała tak w przeszłości wielokrotnie. Jego zdaniem nie zachowywała się rzetelnie przy obsłudze finansów uczelni, działała wbrew interesowi zakładu pracy i poświadczyła nieprawdę w dokumencie. Według sędziego pracownik jest zobowiązany do wykonywania poleceń przełożonego, o ile nie są one sprzeczne z prawem. Tymczasem zachowanie to zagrażało interesom pracodawcy i stanowiło ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych.
Sąd I instancji oddalił żądanie zwolnionej o odszkodowanie za niesłuszne zwolnienie dyscyplinarne. Podobnego zdania był sąd II instancji, który oddalił apelację.
Pełnomocnik byłej księgowej wniósł więc skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Ten orzekł, że zachowanie kobiety było jawne i w dobrej wierze, a przełożony uznawał je za prawidłowe, zresztą sam je powodował. Wskazał, że pracownica wypłacała gotówkę z kasy wyłącznie na polecenie bezpośredniego przełożonego, nie dokonywała samowolnych wypłat. SN uznał, że takie działanie było wręcz zwyczajem w szkole. O tym, że dochodziło do takich sytuacji, poprzednie władze uczelni dowiedziały się już w lipcu 2014 r. i nie uznały, że należy zwolnić dyscyplinarnie księgową. SN uznał zatem, że miesięcznego terminu nie należy liczyć od wyników kontroli przeprowadzonej przez nowe władze uczelni.
Skład orzekający podkreślił też, że księgowa działała w dobrej wierze na polecenie bezpośrednio przełożonego, a jej działanie nie było „poświadczeniem nieprawdy”, tylko pominięciem rzeczywistego następstwa zdarzeń. SN uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.
orzecznictwo
Wyrok Sądu Najwyższego z 12 kwietnia 2018 r., sygn. akt II PK 21/17.