W ciągu roku o 60 proc. wzrosła liczba kontraktów cywilnoprawnych, które po interwencji inspekcji zostały przekształcone w umowy o pracę. Pomogły przepisy o minimalnej stawce godzinowej.

Wymuszanie pracy na zleceniu lub dziele powoli odchodzi do lamusa. Nie tylko z powodu lepszej sytuacji na rynku, która wpływa na poprawę warunków zatrudnienia. Do takich zmian przyczyniło się też wprowadzenie przepisów o minimalnej stawce godzinowej dla zleceniobiorców i samozatrudnionych. Dzięki nim Państwowa Inspekcja Pracy może skuteczniej domagać się zmiany podstaw zatrudnienia. W ubiegłym roku dzięki 18 tys. kontroli przestrzegania tych regulacji inspekcji udało się doprowadzić do zatrudnienia na etacie 9,6 tys. osób dotychczas pracujących na kontraktach cywilnoprawnych (o 3,6 tys. więcej niż rok wcześniej). Umowę o pracę dostało też 7,5 tys. osób, które pracowały wcześniej bez żadnego kontraktu (na czarno; wzrost o 268 proc.). Nieprawidłowości najczęściej ujawniono w budownictwie, hotelarstwie i gastronomii oraz handlu i usługach. Właśnie te branże muszą mieć się na baczności także w tym roku – kontrole przestrzegania minimalnej stawki wciąż trwają.

Warto było