Osoby zajmujące kierownicze stanowiska w firmie muszą się cieszyć zaufaniem zarządu. Pracodawca ma prawo oczekiwać od nich lojalności – uznał Sąd Najwyższy.



Piotr Ż. był przez prawie 10 lat dyrektorem finansowym w spółce D. Został jednak zwolniony, a jako przyczynę pracodawca podał utratę zaufania do pracownika.
Pierwszym tego powodem był konflikt z zarządem. Jego źródeł można dopatrzyć się we wniosku o podwyżkę. Piotr Ż. zarabiał o około jedną czwartą mniej niż pozostali kierownicy, dlatego zwrócił się z prośbą o podwyższenie wynagrodzenia do prezesa zarządu spółki, który zazwyczaj decydował o kwestiach personalnych i płacowych managementu wyższego szczebla. Spotkał się jednak z odmową – okazało się, że większość pozostałych dyrektorów posiadała bowiem udziały w spółce. On sam otrzymał propozycję ich zakupu kilka lat przed objęciem funkcji dyrektora finansowego, ale z niej nie skorzystał.
Reklama
Piotr Ż. rozesłał do pozostałych członków zarządu e-maile z żądaniem, by sprawą jego wynagrodzenia zajął się zarząd spółki in gremio. Gdy jednak doszło do pewnych ustaleń, mających na celu sfinalizowanie sprawy, prezes zarządu podjął ostateczną decyzję o wypowiedzeniu umowy o pracę, uznając działanie pracownika za „przekroczenie granic dopuszczalnej krytyki”.

Reklama
Wskazano także inne argumenty za zwolnieniem. Piotr Ż. dysponował samochodem służbowym, którego utrzymanie i konserwację finansowała spółka. Miał kupić do samochodu nowe opony, ale – bez porozumienia z przełożonymi – nabył także nowe felgi. Ponadto niedługo przed zwolnieniem postanowił skorzystać z kosztownego szkolenia w jednej ze szkół biznesowych w Londynie. Zgodnie z ustalonymi zasadami spółka miała pokryć ok. 30 proc. wydatków. Piotr Ż. zażądał jednak sfinansowania szkolenia w całości.
To wszystko spowodowało, że spółka pożegnała się ze swym pracownikiem. Sprawa trafiła do sądu, gdzie były dyrektor usiłował wykazać, że był dyskryminowany z powodu niewykupienia udziałów. Tę sprawę wyłączono do odrębnego procesu, zaś sądy skupiły się na zasadności wypowiedzenia. Orzeczenia były różne – sąd I instancji oddalił powództwo o przywrócenie do pracy w całości, ale w II instancji były dyrektor uzyskał już korzystniejsze orzeczenie – sąd zasądził mu odszkodowanie ze względu na bezzasadność wypowiedzenia. Zostało ono jednak uchylone przez Sąd Najwyższy, który nakazał ponownie rozpoznać sprawę.
– Utrata zaufania, jeżeli sprecyzowano, na czym polegała, jest uzasadnioną przyczyną wypowiedzenia, zwłaszcza w odniesieniu do pracowników zajmujących kierownicze stanowiska – powiedział sędzia Krzysztof Staryk.
SN nie zgodził się też z tezą, że pracownik był pokrzywdzony płacowo, przez ustalenie niższego wynagrodzenia.
– Nabycie udziałów w spółce można uznać za wyraz szczególnej dbałości o dobro pracodawcy, stąd odmowa zakupu może spowodować zróżnicowanie płac, na niekorzyść tego, który odmówił. Ale pracownik ma prawo negocjować wynagrodzenie i zgłaszać do zarządu stosowne wnioski. To nie jest przekroczenie dopuszczalnej krytyki. Niestety, późniejsze postępowanie powoda wykazane w procesie, grożenie zarządowi, że upubliczni sprawę oraz negatywne zachowanie na rozprawach, wskazuje na brak chęci porozumienia i eskalowanie konfliktu. To potwierdza słuszność twierdzeń pracodawcy o utracie zaufania – stwierdził w konkluzji sędzia Staryk. ⒸⓅ
ORZECZNICTWO
Wyrok Sądu Najwyższego z 6 marca 2018 r., sygn. akt II PK 75/17.