Ponad jedna trzecia Ukraińców przyjeżdżających do nas do pracy ma dyplom wyższej uczelni. Ale tylko nieliczni pracują na stanowiskach odpowiadających ich wykształceniu.
Ponad jedna trzecia Ukraińców przyjeżdżających do nas do pracy ma dyplom wyższej uczelni. Ale tylko nieliczni pracują na stanowiskach odpowiadających ich wykształceniu.
W pierwszych 11 miesiącach tego roku polscy pracodawcy chcieli zatrudnić na podstawie oświadczeń składanych w urzędach pracy ponad 1,1 mln Ukraińców. Jednak tylko marginalna część tej gigantycznej liczby ofert przeznaczona była dla specjalistów – osób po studiach licencjackich, magisterskich, podyplomowych i doktoranckich. Od stycznia do końca listopada było ich zaledwie 5 tys. To prawie dwa razy mniej niż w tym samym okresie roku poprzedniego – wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
O bardzo małym zainteresowaniu specjalistami ze Wschodu świadczą też dane o liczbie zezwoleń na pracę wydawanych im przez wojewodów (dotyczy to osób chcących pracować u nas dłużej niż pół roku w ciągu 12 miesięcy). W pierwszym półroczu wojewodowie wydali prawie 43 tys. zezwoleń na pracę dla Ukraińców, w tym dla specjalistów tylko 885.
To niewiele w sytuacji, gdy w naszej gospodarce pracuje ok. 2,5 mln osób posiadających najwyższy stopień kompetencji. Bardzo dużo jest ich także wśród Ukraińców. Bo jak wynika z badań NBP, aż 37,7 proc. z tych, którzy przyjeżdżają do pracy w naszym kraju, ma wykształcenie wyższe. Polscy przedsiębiorcy zatrudniają ich jednak (poza wyjątkami, do których należą informatycy), głównie przy pracach prostych.
– To zaskakujące, że tak mało ofert pracy jest dla specjalistów za naszej wschodniej granicy, biorąc pod uwagę fakt, że od przedsiębiorców mamy coraz więcej zapytań o pracowników z takimi kompetencjami – dziwi się Andrzej Korkus, dyrektor EWL, firmy specjalizującej się w rekrutacji pracowników z Europy Wschodniej i Azji.
Przyznaje jednak, że na kilka tysięcy osób, które znalazły zatrudnienie za pośrednictwem firmy, tylko kilkadziesiąt zdobyło etat specjalisty. – Barierą jest nieznajomość albo słaba znajomość języka polskiego. To często problem w rodzimych firmach, bo specjalista musi się komunikować ze współpracownikami. Nie ma to znaczenia w korporacjach międzynarodowych, jeśli kandydat do pracy zna język angielski, który wśród ich pracowników jest powszechny – uważa Korkus. Dodaje, że specjalistów z Ukrainy ze znajomością języka angielskiego, którzy przyjeżdżają do naszego kraju, jest stosunkowo mało, bo ci, którzy znają ten język, zarabiają dużo także u siebie.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama